http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Dźwig

Wyróżniony Dźwig

Sen ten prześladował mnie już wcześniej, dużo wcześniej. Niewykluczone więc, że opowiadałem o nim niektórym moim znajomym, a może nawet dzieliłem się nim ze swoimi Czytelnikami. I w żadnym wypadku nie wracałbym już do tego, gdyby nie fakt, że zaszły nowe okoliczności, a mianowicie – rzecz nader rzadko spotykana – dośnił się mi jego dalszy ciąg. Ale, ale, po kolei... drzemiące w mojej podświadomości nieodparte życzenie powszechnej szczęśliwości oraz takaż chęć pogodzenia ognia z wodą sprawiły, że jakoś tak, najczęściej nad ranem, dopadała mnie taka mniej więcej senna wizja: Polacy zdobyli się na refleksję, przewartościowali swoje zachowania, postawy i gesty, co szybko zaowocowała powszechną chęcią wzajemnego pojednania.


Tutsi i Hutu zapoczątkowali akcję powszechnego bratania się. I tak, Jarosław Kaczyński, zaraz po mszy św., w której uczestniczył, wyciągnął swoją przyjazną dłoń do... Donalda Tuska – tak, tak – a zaraz potem do... Bronisława Komorowskiego. Obaj wymienieni odwzajemnili mocny i szczery uścisk, a dodatkowo zajrzeli swemu niedawnemu politycznemu rywalowi głęboko w oczy. Tak bardzo wyczekiwana onegdaj koalicja PO – PiS powoli stawała się faktem. Co ciekawe, powtórnego chrztu ponownie nawróconemu Januszowi Palikotowi udzielił sam Tadeusz Rydzyk. Złośliwi plotkowali później, że w chrzcielnej misie zamiast wody święconej była lubelska cytrynówka Palikota, ale kto by tam ich słuchał. Najważniejsze było to, że od czasów ś.p. premiera Tadeusza Mazowieckiego, żaden polski rząd nie posiadał tak wysokich notowań.

W ślad za najważniejszymi w państwie osobami poszli także lokalni politycy i działacze, a scenariusz wszędzie był mniej więcej taki sam. Brataniom nie było końca... Także w Grodzie Lecha, ale o tym opowiadałem stosunkowo niedawno, bo jakieś 2 miesiące temu.     

Gdziekolwiek jednak bym nie był i jak długo bym nie spał, sen mój zawsze kończył się w tym samym momencie, a mianowicie w chwili, kiedy to Zbigniew Dolata odbiera czapkę gruszek od byłego senatora, Piotra Gruszczyńskiego. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy wczorajszego ranka ów senny koszmar, nagle znalazł swój dalszy ciąg. Oto bowiem zza czapki gruch niespodziewanie wysunął się... dźwig. Tak, tak, właśnie dźwig!

Po dokładniejszym przyjrzeniu się, bez problemu rozpoznałem, iż jest to dźwig operujący przy (roz)budowie gnieźnieńskiego szpitala, mieszczącego się przy ul. 3 Maja. Trudno go zresztą nie poznać, skoro jest to jeden z niewielu dźwigów, jakie możemy zobaczyć w krajobrazie naszego, cokolwiek podupadłego, miasta. Najciekawsze było jednak ciągle przede mną, bo oto wkrótce okazało się, iż w kabinie owego dźwigu – hen tam, prawie że w chmurach, zasiada sama Pani Starosta. Zresztą, nie tylko „zasiada”, ale operuje owym dźwigiem, i to nawet całkiem sprawnie. Pod dźwigiem stoi z kolei Zbyszek Dolata i nerwowo gestykulując, coś tam pokazuje swojej partyjnej koleżance. W poczuciu nadchodzącej nieubłaganie totalnej katastrofy, podbiegam więc szybko do posła Dolaty, by jemu pomóc, a on uśmiecha się do mnie i mówi:
- Podniosłem obie ręce w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku...
- Jakie ręce? Jakie obowiązki? – pytam zdziwiony.
Zbyszek odwraca się tylko, otwiera usta, żeby mi już odpowiedzieć, ja umieram z ciekawości i w tym momencie... dzwoni budzik. Tragedia narodowa – myślę – czas wstawać do pracy!

Trzy razy już w tej pracy podpadłem – rzecz miała miejsce jeszcze przed wakacjami – dwa razy podpadłem w domu w domu, a raz o mało co, nie spowodowałem wypadku. Za każdym razem próbując dośnić ów sen. Dwie ręce posła i jego poczucie dobrze spełnionego obowiązku do tej pory nie dają mi spokoju. Na miłość Boską, co to za obowiązki dobrze spełnione?!

Osobiście nie wierzę w żadne tam senniki czy horoskopy (my Panny już tak mamy!), ale za wyjaśnienie sensu mojego snu oraz podpowiedź, o co chodziło, będę niesłychanie wdzięczny i zobowiązany.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.