http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Oj, nie dobrze panie bobrze!

Wyróżniony Oj, nie dobrze panie bobrze!

Tytuł wskazuje jasno, że jest źle, pytanie tylko: komu? Odpowiedź jest prosta i jednoznaczna – wszystkim! Gdyby bobry potrafiły mówić, z pewnością by złożyły protest w  ONZ, że w Polsce się je prześladuje. Jest to dziwne dlatego, że obecna opcja rządząca deklaruje przecież miłość do wszystkich naszych „braci mniejszych”. Cóż, wygląda to bardzo obłudnie nie tylko w przypadku bobra.  Otóż minister Jurgiel postuluje rozwiązanie Polskiego Związku Łowieckiego za to, że ten za mało morduje dzików. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że to samo oskarżenie spotka wkrótce myśliwych za biedne bobry.


Bóbr europejski „Castor fiber. L” jest gatunkiem o tyle szczególnym, że na terenie Polski już w X wieku był on  otoczony opieką ówczesnej władzy, która uzurpowała - tylko dla siebie - prawo polowania na te sympatyczne gryzonie. Piszę sympatyczne dlatego, że mnie samemu „twarz” bobra kojarzy się z „wiecznie uśmiechniętym” pyskiem leniwca, chociaż są to dwa odmienne gatunki. Każdy kto widział bobra z bliska, z pewnością zaraz go pokocha bo widok tego figlującego w wodzie „inżyniera - hydrologa”, jest zachwycający – bez dwóch zdań.

„Nie wszystko złoto, co się świeci” powiada popularne przysłowie, które jak ulał pasuje jednak do naszego bohatera, z którym już mamy problem, a wszystko wskazuje na to, że będzie on narastał w tempie geometrycznym. Wszystko zaś na własne życzenie dlatego, że występujący kiedyś powszechnie na terenie całej Europy bóbr, w wieku XIX, przetrwał tylko na jej wschodnim krańcu i aczkolwiek po ostatniej wojnie podjęto pewne próby jego introdukcji na terenie Polki, to dopiero akcja z roku 1974 przyniosła spektakularny sukces, który dzisiaj stał się prawdziwym problemem. Jakie są tego powody? Na pewno różne, ochrona prawna, brak polowań są jednymi z nich. W biologii jednak zasadnicze znaczenie ma potencjał rozrodczy gatunku, który - w sposób sztuczny, został wzmocniony przez człowieka. Otóż normalna ekspansja gatunku polega na zajmowaniu nowych siedlisk przez osiadłe w sąsiedztwie rodziny, co oczywiście charakteryzuje się ograniczoną pulą genetyczną danej grupy i wszystkimi wynikającymi z tego problemami. Podczas ostatniej introdukcji kierowanej przez naukowców zadbano jednak o to, aby w nowe siedliska wpuszczać osobniki pochodzące z nie spokrewnionych z sobą rodzin i zaowocowało to „eksplozją demograficzną”. Z podobnym zjawiskiem mieliśmy do czynienia w dobrach hr. Skórzewskiego z zającem, gdy do miejscowych łowisk wpuszczono domieszkę świeżej krwi z Czechosłowacji. Wtedy podczas jednodniowego polowania (na jakim zginął Witold Skórzewski) zabijano ponad tysiąc „kicaji”.

Dzisiaj szacunkowa liczba bobrów w Polsce, przekroczyła sto tysięcy sztuk i jedynym wyjściem z sytuacji polegającej na ograniczeniu czynionych przez te zwierzęta szkód, jest coroczny odstrzał pewnej ich ilości. Obecnie przyjęto, że będzie to  8 tysięcy sztuk rocznie, a przez trzy lata chce się zabić ich 27 tysięcy w skali kraju, i to na razie. Świadomie piszę na razie, bo proponowana liczba nie równoważy przyrostu, bzdurą jest też oczekiwanie ekologów, aby bobry odławiać i przenosić, czyli - eskalować problem. Uzasadnianie takiej decyzji władz byłoby truizmem dlatego, że tylko człowiek kompletnie oderwany od rzeczywistości może nie zauważać skali problemu, który – nie mam co do ego wątpliwości – jest większy niż ten, jaki stwarzają wszystkie  gatunki żyjące w lasach i na polach łącznie

Dlaczego? Otóż dziki, jelenie, tudzież wszystkie inne kopytowce niszczą w jakiejś skali uprawy, ale w przypadku bobrów, nie to jest najważniejsze. Bóbr aktywnie ingeruje nie tylko w to, co człowiek uprawia ale i w to, co z wielkim trudem i nakładem kosztów człowiek zbudował, czyli w infrastrukturę. Oczywiście sama „aktywność górnicza” tego gryzonia, też nie wyczerpuje problemu dlatego, że resztę - i to na niewyobrażalną skalę „załatwia” woda. Przeciętny rozmiar  bobrzej nory ma średnicę 30 cm, ale jeżeli jest ona zrobiona w grobli lub nasypie kolejowym, to  reszta jest kwestią paru godzin.

Polska nie jest „Kanadą pachnącą żywicą”, gdzie pewnie są obszary nie zajęte przez ludzi i gdzie nie tylko bobry mogą się rządzić po swojemu. W Polsce takich miejsc w zasadzie nie ma i wszelkie dywagacje o cudownym kompromisie z przyrodą, można między bajki włożyć. Przyroda to nieustająca walka o byt, gdzie zginąć musi ktoś, aby ktoś inny mógł przeżyć do czasu, aż i na niego przyjdzie czas. A póki co, „bóbr, to szkodnik pod ochroną”
Więcej w tej kategorii: « Zrzutka Wojna »

1 komentarz

  • Szczepan
    Szczepan poniedziałek, 04, czerwiec 2018 12:04 Link do komentarza Raportuj

    Spotkał mnie kolega, który pracuje w Nadleśnictwie Czerniejewo i poinformował, że reglamentacją odstrzału bobrów zajmuje się minister leśnictwa i odbywa się to w odniesieniu do poszczególnych nadleśnictw, a te przydzielają konkretne pule kołom łowieckim na swoim terenie. W roku ubiegłym Nadleśnictwo Czerniejewo otrzymało nakaz zabicia 20 sztuk, a czerniejewskie koło "Wataha" odstrzeliło przypadające na nie dwie sztuki, czyli - póki co bobrom nic nie zagraża, bo to tylko kosmetyka. Darz Bór!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.