Logo
Wydrukuj tę stronę

„Polska partia protestująca…”

Wyróżniony „Polska partia protestująca…”

W Warszawie trwa protest niepełnosprawnych, żal mi tych ludzi i szczerze im współczuję bo sam jestem w kiepskiej kondycji, ale protestować się nie wybieram, bo aczkolwiek uważam, że też mam podstawy do złożenia deklaracji członkowskiej do PPP, to rozumiem, że z samego protestowania budżetowi nic nie przybędzie, a swoją rację to ma każdy.


Kiedy to piszę, Lech Wałęsa zachęca do solidarnego protestowania i twierdzi, że rządzą nami „ludzie nienormalni” rozumiem, że gdyby on teraz był prezydentem, to wreszcie zachowałby się normalnie i dał każdemu po sto milionów, które nam obiecał.

Na początku napisałem coś o sobie. Może to nie jest najlepszy przykład, ale z drugiej strony, kogo znamy lepiej niż siebie samych? Poza tym, pisząc o sobie, na nikogo się nie powołuję i za wszystko biorę pełną odpowiedzialność. Ludzie, którzy postępują inaczej, czyli ci którzy przychodzą do tych biedaków i bardziej lub mniej obłudnie im opowiadają rzeczy oderwane od realiów tego świata, albo  sami są intelektualnie upośledzeni, albo też ich cynizm przekracza moje wyobrażenia. Jak bowiem inaczej określić sprawę „pozostawienia” w budżecie sześciuset milionów, które ponoć znikły. Otóż pieniądze te nie zostały pozostawione w szufladzie, tylko były tam zapisane na określony cel. Czy ci którzy to mówią nie wiedzą, że aktualnie rządzący na tenże cel wydali kilka miliardów, a nie marne miliony? Obłuda czy paranoja? Każdy niech sobie sam odpowie.

Czy ktoś ma złą wolę i nie chce dać kasy dlatego, aby biednych ludzi  skrzywdzić i upokorzyć? Czy ja sam nie powinienem protestować dlatego, że  będąc w sile wieku musiałem zakończyć zarabianie pieniędzy i odkładać na swoją emeryturę, bo po udarze móżdżku mam wszystkie związane z tym atrakcje według definicji, którą każdy może sobie przeczytać w Internecie. Przy okazji. Moje zdjęcie jest tutaj na okrągło publikowane, więc prawdopodobnie jestem rozpoznawalny i na ulicy mogę być (bywam) odebrany, jak bym był po spożyciu i to bez względu na porę dnia.

Mój najstarszy brat zachorował jako kilkuletnie dziecko na chorobę Heinego - Medina i zmarł mając lat siedemnaście w roku 1953, ale wtedy nikomu się nawet nie śniło o żadnej rencie dla niepełnosprawnych. Jeżeli mi ktoś teraz zarzuci że obecnie są inne czasy, to już odpowiadam, owszem, ale nikt i nigdy nie nadąży z wyrównywaniem krzywd. One zawsze były i będą bo ból i śmierć są częścią życia.

Ludwik Dorn był nazywany trzecim bliźniakiem, teraz jego drogi nie tylko z „rodziną” ale i całym obozem diametralnie się rozeszły, więc trudno go posądzać o kadzenie aktualnie rządzącym, albo też złą wolę w stosunku do protestujących i szkodzenie sobie poprzez publiczne wypowiadanie słów niezgodnych z „postulatami” tych, którzy nie dopuszczają innego rozwiązania, niż pięć stów na głowę ekstra, bo przecież pierwsze ich żądanie już zostało spełnione i kosztowało kilka miliardów. Ano właśnie. Wielu ludzi przywołuje proste i prawdziwe argumenty, że np., ci wzięli w łapę, temu dano tyle, a to kosztowało tyle itp. Takich prawd jest wiele i niektóre mnie również się nie podobają,  ale tutaj wracam do trzeciego bliźniaka, który mówi w telewizji oczywistą prawdę, która brzmi: różne rzeczy wymieniane jako skandaliczne, kosztowały tysiące czy nawet miliony, tutaj jednak rzecz się rozbija o miliardy i to co roku, bo  trudno sobie wyobrazić, aby świadczenie raz przyznane komuś odebrać, a więc jeden o Krupie, a drugi o d… „Dają” zawsze ci, którzy nie rządzą i to bez różnicy kim oni są, tak było, jest i będzie. Ci którzy dzisiaj tak chętnie rozdają, już rządzili i nie bez powodu im podziękowano, a sondaże wcale nie wskazują, że ludzie wierzą w bajki.

Publiczne i jawne podjęcie tego tematu nie jest proste, bo wymaga jasnych deklaracji w kontrowersyjnej sprawie. Ja tutaj byłem oskarżany o szkalowanie partii rządzącej, teraz staję jakoby w jej obronie, ale to wszystko nieprawda, bo ja zawsze piszę to co myślę o danej sprawie, a teraz myślę, że gmach sejmu nie jest najlepszym miejscem na protestowanie w takiej, jak ta formie. Sejm jest od załatwiania sporów i interesów poszczególnych grup za pośrednictwem podzielających ich argumenty posłów. Gdyby było inaczej, to każda niezadowolona grupa powinna tam się zainstalować i protestować na okrągło, ale po jakiego grzyba wtedy posłowie?. Jeżeli ktoś nie podziela moich poglądów, niech jasno je uzasadni w komentarzu. I pamiętajmy. Już Jezus Chrystus powiedział jasno „biednych zawsze mieć będziecie” ale wszystkiego nie można przeznaczyć na ich „postulaty”, bo najpierw trzeba rozwijać gospodarkę, która na nie zapracuje.
Informacjelokalne.pl