Consensus

Wyróżniony Consensus

Danka to moja koleżanka jeszcze z okresu studiów. Zawsze się bardzo lubiliśmy. Niestety, nie widzieliśmy się bardzo dawno, a jedyny kontakt, jaki nam pozostał, to ten – a jakże – przez facebook. Kiedy więc Danusia zatelefonowała do mnie i zaproponowała spotkanie (no wiesz, będę przejeżdżała przez Gniezno, no wiesz, może wypijemy razem kawkę?), bardzo się ucieszyłem.


Jeszcze bardziej uradował mnie fakt, że oto po wielu latach niewidzenia się, zasiedliśmy naprzeciwko siebie w mięciutkich fotelach, a wokół nas unosił się aromatyczny zapach świeżo zaparzonej kawy. Wcześniej oczywiście uściskaliśmy się serdecznie.

Zaczęliśmy tradycyjnie, od kłamstw: „świetnie wyglądasz”, „nic się nie zmienił-aś/eś, „upływ czasu cię nie dotyczy”, „wyglądasz nawet lepiej, niż na studiach”... itp.

Potem było już tylko gorzej. Okazało się, że Danusia – najogólniej rzecz ujmując – jest wyznawczynią „dobrej zmiany”, w ostatnich wyborach głosowała na PiS i – choć nie pozostaje wobec wielu spraw bezkrytyczna – generalnie uważa, że zmiany w Polsce idą we właściwym kierunku.

Byłem wyraźnie zaskoczony, o różne rzeczy mógłbym bowiem moją koleżankę podejrzewać, ale na pewno nie o brak obiektywizmu, zdrowego rozsądku czy też samodzielnego myślenia. Słabą pociechą był też dla mnie fakt, że Danusia regularnie czytuje moje felietony, bo ledwo to oświadczyła, to natychmiast zarzuciła mi, że piszę nieprawdę.

– „Nieprawdę? Ja? Wskaż na jedno chociażby kłamstwo w moim felietonie, jedną nieścisłość albo manipulację, a stawiam Tobie najdroższy deser, jaki znajduje się w ofercie tej sympatycznej kawiarenki i to nawet razy 2 – rzuciłem z całą mocą, będąc przekonanym o swojej niewinności.

Ku mojemu zdziwieniu, okazało się, że Danusia wcale nie żartuje i – mało tego – bez chwili wahania wypaliła: – „Nieprawdą jest, że Premierka Szydło nie wyraziła zgody na leczenie w Polsce 10 syryjskich dzieci!”
– „Nie, a ile dzieci sprowadziła do Polski na leczenie? – kontratakowałem.
– „Nieważne ile, ważne, że nigdy nie powiedziała, że się na to nie zgadza.”
– „Nie powiedziała?”
– „Nie!”
– „Nie powiedziała?”
– „Nie!”
    
Trwaliśmy w takim słownym uścisku dłuższą chwilę, nim w końcu postanowiłem podeprzeć się niezastąpionym wujkiem Google. Znalazłem... – „Proszę bardzo, MSWiA nie zgodziło się, żeby Sopot...” – MSWiA to nie jest premier rządu – bezceremonialnie przerwała mi Danusia. Szukałem dalej...  – „Rafał Bochenek poinformował...” – Rzecznik rządu i Premier rządu to dwie różne osoby...  – przerwała znowu.

Im bardziej nerwowo szukałem pożądanej informacji, tym bardziej nie mogłem jej znaleźć. Kawa wystygła, sernik zrobił się jakiś glutowaty, rozmowa przestała się kleić...
– „Danusiu, na miłość boską, przecież zarówno rzecznik rządu, jak i minister jednego z resortów owego rządu, to tak naprawdę ludzie premiera i polityczna linia premiera. Przecież nawet dziecko wie, że ten rząd jest antyimigrancki i to nawet do tego stopnia, że...
    
Niestety, mój głos zawisł w próżni, a w uszach zadźwięczał jeden wyraz: „udowodnij”. Szperałem jeszcze – coraz bardziej nerwowo – w internecie, aż w końcu się poddałem.  – „Beata Szydło nigdy nie powiedziała, że nie wyraża zgody na leczenie w Polsce syryjskich dzieci”  – powiedziałem łamiącym się głosem, bez większego przekonania, niesamowicie rozeźlony na wujka Google, siebie, cały ten (nie)rząd oraz moją – coraz bardziej już byłą – koleżankę ze studiów.
    
– „A wiesz, że jestem na diecie i nie jadam deserów?” – radośnie zaszczebiotała Danusia. I była to pierwsza i jedyna dobra wiadomość owego feralnego dnia...

1 komentarz

  • Piotr
    Piotr czwartek, 23, listopad 2017 12:50 Link do komentarza Raportuj

    Pan Beling po raz kolejny powtarza kłamstwo o 10 sierotach, stosując goebelsowską zasadę, że "kłamstwo 1000 razy powtórzone staje się prawdą". Wyjśniam po kolei:.
    1. Prezydent Sopotu wystąpił z wnioskiem do premier Beaty Szydło o umożliwienie osiedlenia się w Sopocie osieroconym dzieciom i rodzinom z Aleppo.
    2. Departamentu Analiz i Polityki Migracyjnej MSWiA odpisał, że „z uwagi na obecną sytuację w Aleppo, a także ze względów na bezpieczeństwo nie ma możliwości prowadzenia ewakuacji z tego miasta znajdującego się już pod kontrolą armii rządowej, ani też bezpośrednio z terenów dotkniętych konfliktem”.
    3. MSWiA poinformowało również, że najliczniejszą grupą obywateli, której przyznano w Polsce status uchodźcy byli Syryjczycy". Taki status otrzymało 40 osób i jeśli pan prezydent chce to może udzielić pomocy osobom już przebywającym w naszym kraju w ośrodkach dla uchodźców. Z tego co wiem to prezydent Sopotu z tej opcji nie skorzystał.
    Media polskojęzyczne ogłosiły że "premier Szydło nie zgodziła się na przyjęcie 10 sierot z Aleppo".

    Nie trzeba być tytanem intelektu by zrozumieć, że nie można tak sobie pojechać do Aleppo i zabrać jakiejś liczby rodzin do Polski, zwłaszcza że miasto było już uwolnione od ISIS przez armię Baszara al-Assada. To byłoby traktowane jak porwanie i międzynarodowy skandal. Nie bardzo wiadomo jak ustalić tożsamość tych osób i jakimi kryteriami wyboru się kierować. Cała akcja była jednym wielkim zaplanowanym cyrkiem medialnym. Szkoda, że prezydent Sopotu nie zaproponował np. przyjęcia rodzin polskich repatriantów z Kazachstanu. Dobrze wiedział, że przeprowadzenie ewakuacji z Aleppo jest niemożliwe i że taką właśnie odpowiedź otrzyma od władz.
    Dziś pan Beling trochę zmodyfikował swoją tezę i głosi że "to nie premier tylko rząd się nie zgodził na przyjęcie 10 sierot z Aleppo". Nadal to samo kłamstwo ubrane w inne słowa.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.