http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Kto ma miękkie serce...

Wyróżniony Kto ma miękkie serce...

Tragedia Polaków w Rimini skłoniła mnie do podjęcia tematu, który przerasta nas wszystkich, a każdy kto tego dotknie narazi się na krytykę bądź tej, bądź  też drugiej strony. Ja sam uważam się za racjonalistę i niestety, ale nie podzielam w tym temacie ani postępowych ruchów lewicowych, ani entuzjazmu oficjalnej Europy, ani też miłosiernego papieża Franciszka i jego akolitów w Polsce. Ja uważam, że entuzjastyczne przyjmowanie gości z innych kręgów kulturowych, jest błędem.


Każde stanowisko można zakwestionować i podeprzeć argumentami, oczywiście ja nie będę tutaj eksponował argumentów przeciwników swojej tezy, te - jeżeli będą, proszę wyrazić w komentarzach. Owszem, nie chcąc być postrzegany jak wariat, który mówi nie - bo nie, dostrzegam też argumenty drugiej strony. Ludzie zawsze migrowali i nie ma w tym ani nic dziwnego ani też strasznego, problemem dzisiejszych czasów jest jednak skala tego zjawiska i nieunikniona tendencja jej rozwoju. Nie łudźmy się zaś, że głównym powodem przemieszczania się mas ludzkich, są wojny. Wojny są co najwyżej katalizatorem tego procesu, którego największym beneficjentem, stała się Europa nie dlatego, że jest tutaj wolna przestrzeń do życia, tylko dlatego, że tutaj jest dobrobyt, a konkretnie to darmowe obiady, no przynajmniej tam, gdzie chcą dotrzeć tzw. uchodźcy. Nie bez kozery napisałem tak zwani, bo jak określić nie wydumanych ludzi tego typu, którzy przybyli do nas samych, zaproszeni przez naiwnych jak się okazało parafian i zwiali z podarowanych im i wyposażonych lokali już po pierwszej nocy. Ponieważ ten przypadek znam tylko z telewizji i Internetu, to podam inny – z autopsji. Po roku 89, bodajże marszałek Stelmachowski był gorącym zwolennikiem sprowadzania Polaków ze wschodu i głośny był wtedy apel, aby każda gmina przyjęła jedną rodzinę, którą – jak się to mówiło w czasach słusznie minionych – losy wojny rzuciły na wschód.

Otóż Gmina Czerniejewo podeszła do tego ze zrozumieniem i oddała na własność mieszkanie rodzinie z Kazachstanu. Tak się złożyło, że ludzie ci byli moimi sąsiadami, a z jednym z nich, głównym beneficjentem ofiarowanego majątku, wszedłem z racji wspólnych zainteresowań w bliższą znajomość. Tutaj muszę dodać, że mieszkanie zostało przez miejscowych ludzi dobrej woli wyposażone we wszelkie sprzęty niezbędne do życia, ale ze strony obdarowanego słyszałem wciąż narzekania, chociaż mnie, ani moim dzieciom nikt i nigdy nic nie dał za friko. Ja wiem, że czasy wtedy nie były łatwe (a czy teraz są, to już niech sobie każdy sam odpowie) ale goście, podobnie jak ci o których napisałem powyżej, wkrótce gdzieś się wynieśli, a potem ofiarowane im mieszkanie sprzedali i tyle ich tutaj widziałem. Ktoś powie, że napisałem o swoich sąsiadach źle. Cóż, ja napisałem tak jak to było, bo osobiście to nie jestem pewien czy Gmina Czerniejewo nie wyszła na tym interesie jak Zabłocki na mydle, ale dotyczyło to prawdziwych Polaków, a więc rodaków, którzy owszem swoje od Stalina odebrali.

O rozmaitych aspektach szeroko pojętej migracji możemy posłuchać do woli w telewizji i poczytać w Internecie, podstawowe pytanie dla zwolenników uchylenia furtki brzmi, co Polska jest w stanie im zaoferować, żeby chcieli tutaj przybyć, a skierowani z rozdzielnika, pozostać. Na pewno nie będzie to więcej niż moja emerytura, więc o czym mowa. Na koniec jeszcze jeden przykład z autopsji, czyli coś, czego doświadczyłem na własnej d… na gnieźnieńskiej ulicy.

Działo się to mniej więcej w tym czasie, o którym napisałem powyżej. Byłem wtedy w Gnieźnie z dwoma swoimi kilkuletnimi wtedy dziećmi i ta okoliczność dostarczyła mi dodatkowych dreszczy, ale po kolei. Idąc ulicą Moniuszki, wszedłem po schodkach do małego sklepu spożywczego, bo chciałem dzieciakom kupić coś do zjedzenia. Przy ladzie stała gromadka romskich dzieci, które za wyżebrane grosze chciały sobie kupić banana, ale pani za ladą im tłumaczyła, że mają za mało pieniędzy. Cóż, dzieci jak dzieci a ja nie jestem bezdusznym klocem. Poprosiłem więc ekspedientkę, aby zważyła im z pół kilo tych bananów, a ja zapłacę. Operacja handlowa przebiegła błyskawicznie i wtedy się zaczęło. Najstarsza dziewczynka, która dokonała „zakupu” przytuliła owoce do piersi i udała się w stronę drzwi, a pozostałe Cyganiątka opadły mnie jak szarańcza i uczepiwszy się moich łachmanów domagały się wiadomo czego, chociaż dźwięki przez nie wydawane przypominały mi raczej miałczenie kotów, niż jakiś ludzki język. Obwieszony tym żywym balastem wytargałem się na ulicę, bo normalnie chciałem stamtąd odejść, ale zaraz pomyślałem, że to był błąd, bo tylko patrzeć, gdy pojawią się opiekunowie tych dzieci, a co wtedy z moimi? Na szczęście uratowały mnie przechodzące kobiety, które dość licznie włączyły się do akcji, rozumiejąc co się tutaj dzieje.

Jeżeli więc masz miękkie serce, to licz się z tym, że za chwilę będziesz musiał mieć twardą d...

5 komentarzy

  • Włodek Kowal
    Włodek Kowal poniedziałek, 11, wrzesień 2017 10:12 Link do komentarza Raportuj

    Panie Szczepanie, migranci byli, są i będą. Nic tego nie zmieni. Ważne jest, by migracja była kontrolowana i ci, którzy chcą przybywać np. do Polski szanowali nasze zwyczaje, tradycję i kulturę. Jak będą to czynić, to będą chętnie przyjmowani a jak będą nam narzucać swój sposób myślenia, wówczas trzeba ich pogonić z Polski! Miłego dnia!

  • Szczepan
    Szczepan poniedziałek, 11, wrzesień 2017 08:44 Link do komentarza Raportuj

    Szanowni Państwo! Dziękuję za podzielenie moich racji, ale obawiam się, że sprawa jest bardziej skomplikowana i nie da się jej załatwić w tak prosty sposób. Gdzieś czytałem, że na świecie jest dwa i pół miliarda chętnych do emigracji ze swoich miejsc zamieszkania, presja jest więc bardzo wielka, a każdy z tych ludzi uważa, że ma prawo do poprawy swego losu. Z drugiej strony polityka UE, której jesteśmy członkiem jest niezrozumiała, ale obowiązująca i mamy dylemat, ale raczej nie wybór i czy nam się podoba czy też nie, "uchodźców" będziemy musieli przyjąć. Ja sam uważam, że ludzie wszędzie są różni i musimy nauczyć się z tym żyć, zachowując swoje prawa i obyczaje, oraz ostrożność we wzajemnych kontaktach, bo mentalność europejska jest w sposób naturalny odmienna od tej, która dominuje w Afryce czy też Azji. Sz. K.

  • Magda Lena
    Magda Lena niedziela, 10, wrzesień 2017 22:41 Link do komentarza Raportuj

    Możemy zapraszać Polaków z Kazachstanu czy Białorusi, ale nie tych nierobów z Afryki!

  • Andrzej
    Andrzej niedziela, 10, wrzesień 2017 21:04 Link do komentarza Raportuj

    Wszystkich imigrantów zarobkowych zapakować na łodzie i odsyłać do Afryki Północnej oraz na Bliski Wschód! Wara od Polski!

  • Olo
    Olo niedziela, 10, wrzesień 2017 16:36 Link do komentarza Raportuj

    Panie Szczepanie, moim zdaniem należy do Polski przyjmować tych Polaków ze Wchodu, którzy chcą u nas mieszkać, pracować ale przede wszystkim, którzy potrafią udokumentować, że są Polakami z pochodzenia, a nie że kupili sobie polskie dokumenty. Pozdrawiam

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.