Kompromitacja, czyli sukces

Wyróżniony Kompromitacja, czyli sukces

Nasza reprezentacja w piłce nożnej poniosła druzgocącą klęskę w starciu z Duńczykami. Nie dość, że przegraliśmy 4:0, to jeszcze uczyniliśmy to w katastrofalnym stylu, a że pojedynek odbył się w ramach eliminacji do MŚ, to i cały piłkarski świat dowiedział się o polskiej kompromitującej porażce. Najbardziej jednak boli fakt, że wielu „statystycznych” kibiców, po wygranej z Danią, widziało już biało-czerwonych na piątym miejscu w rankingu FIFA. Już byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską…


W miejscu, w którym oglądałem ten mecz, królował następujący dowcip: „Dlaczego nie wpuści na boisko Lewandowskiego? Przecież Lewandowski gra! Naprawdę?” powtarzany oczywiście aż do znudzenia z nazwiskiem każdego z piłkarzy polskiej reprezentacji, poza Makuszewskim. Wiadomo, ze swojego się nie wyśmiewamy. A tak na marginesie, inny dowcip jakie moje czujne ucho wyłowiło z barowo-klubowego gwaru brzmiał: „Gra piłkarzami Legii, to i grają jak Legia…”

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że w każdej najbardziej nawet przykrej i najtragiczniejszej sytuacji zawsze powinno się szukać pozytywów, plusów. Idąc tym tropem, zacząłem się zastanawiać, czy w przegranym z Duńczykami meczu, można doszukać się czegoś pozytywnego. I wtedy mnie olśniło… Mój Boże, no przecież wystarczyłoby zlecić podsumowanie meczu Dania – Polska specjalistom od marketingu (propagandy?) rządzącej obecnie formacji politycznej, a otrzymalibyśmy opis, brzmiący mniej więcej tak…

Historyczny sukces polskich piłkarzy w Danii! 1 września (data nieprzypadkowa), w rocznicę napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę, nasi piłkarze dali skuteczny odpór – tym razem na boisku – innemu agresorowi, piłkarskiej reprezentacji Danii. Pomimo szaleńczych ataków potomków Swena Widłobrodego na polską bramkę, nie tylko wytrzymaliśmy, ale nawet kilka razy prawie trafiliśmy piłką w światło bramki. Mało tego, ku ogromnemu zdziwieniu Duńczyków i całej piłkarskiej Europy, graliśmy swoje. Żadnego kombinowania, żadnych ataków skrzydłami, żadnego szybkiego rozgrywania, żadnych zabójczych kontrataków i innych dawno zdeprecjonowanych taktyk, charakterystycznych dla zachodniego piłkarstwa. My graliśmy piłkę prostą, naszą, słowiańską, polską. Genialna myśl taktyczna Adama Nawałki – spokojne podawanie futbolówki, jak po sznurku, do najbliżej stojącego piłkarza, a jak się uda to „alleluja i do przodu” – kompletnie zaskoczyła i zdezorientowała duńskich potomków wikingów i stojących za nimi wysłanników Angeli Merkel. Tak, tak, Merkel właśnie…

Nie od dzisiaj przecież wiadomo, że Niemcy bardzo by chcieli, żebyśmy grali taką piłkę, jak oni (bo niby po co kupowaliby naszych najlepszych piłkarzy do swoich drużyn, jeżeli nie po to, by grali pod ich dyktando?!), albo przynajmniej jak Francuzi lub inni Hiszpanie. Ale nic z tego, przyjmij do wiadomości cały piłkarski świecie, że my Polacy, właśnie wstajemy z kolan, my – potomkowie husarii – będziemy grali po swojemu, bo tak właśnie grali nasi ojcowie i nasi dziadowie. I możecie sobie mówić, że nasz futbol jest archaiczny, że prymitywny, że prosty albo i prostacki, ale on jest nasz… polski, nadwiślański, przaśny, pszenno-buraczany itd. I zamiast nas krytykować i pouczać panie Fransie Timmermansie, czy jak tam panu, niech pan przyjedzie do nas, a my nauczymy pana i całą Europę grać po naszemu, po krakowsku, po kurpiowsku, po góralsku, po licheńsko – częstochowsku… Pokażemy wam, jak wygląda futbol narodowy, bez Murzynów, bez muzułamnów, bez Żydów, którzy jak powszechnie wiadomo są zakałą świata! Ba, nasi kibice – najlepsza na świecie patriotyczna i żarliwa młodzież – nauczy was nie tylko jak kibicować i dopingować piłkarzy, ale też jak kochać swój kraj (poza kibicami drużyn, z którymi jest „kosa” oczywiście, bo w tym akurat wypadku, pokażą, jak ich zajeb...).

A zatem, wszystkie ręce na pokład, widzimy się na lotnisku, gdzie serdecznie powitamy naszych bohaterów. Powitanie odbędzie się według klucza: drabinka i on sam, po lewej „broszki”, po prawej „niewyjściowe maski”, następnie posłowie i senatorowie (przewodniczący poszczególnych komisji obowiązkowo sprawdzą obecność), za nimi kapelani i kibice (proszę pamiętać o honorowym miejscu dla żarliwca, który publicznie spalił kukłę Żyda!) I jeszcze jedno, wszyscy mają mieć kwiaty, a na umówiony znak, hasło krzyczymy „niech żyje!” lub „niech żyją!”.

Wiadomość z ostatniej chwili, trener Duńczyków właśnie dostał wezwanie do warszawskiej prokuratury, będzie przesłuchany zaraz po Tusku, a przed Owsiakiem. Póki co, jest to wiadomość nieoficjalna, ale proszę mi wierzyć, że ma się czego obawiać…
    
PS Nieprawdą jest, że gdyby przed meczem odczytano apel smoleński, to nasz sukces byłby jeszcze okazalszy i zanotowalibyśmy wynik 8:0 albo i wyższy.

1 komentarz

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.