http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Powyborcza niespodzianka

Wyróżniony Powyborcza niespodzianka

Tego się nikt nie spodziewał, a jeżeli ktoś przewidział nawet taki scenariusz, to osób takich z pewnością było niewiele. To zresztą jeden z wielu uroków naszego życia, ta jego... nieprzewidywalność. Co innego zamierzamy, a zupełnie co innego nam wychodzi. Planujemy, obmyślamy strategię, wprowadzamy nasze plany w życie, a tu nagle okazuje się, że wszystko przybiera całkiem inny od zaplanowanego obrót, ponieważ nie uwzględniliśmy wszystkich możliwych czynników, nie przewidzieliśmy czegoś tam. Jednym zdaniem, człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje.


Owa nieprzewidywalność ma jeszcze i tę jedną (kolejną) zaletę, że może działać w obie strony. Bywa przecież, że działając w zupełnie dobrej wierze, na skutek złośliwego chichotu losu – najczęściej nazywanego przypadkiem – osiągamy rezultat dalece odległy od zamierzonego. I oczywiście na odwrót, spodziewając się zupełnej klapy, totalnej katastrofy, oczekując najgorszego, ni stąd, ni zowąd, kontastujemy, że wcale nie jest tak źle, że nadchodząca katastrofa po prostu nie nadeszła, że nasza porażka tak naprawdę okazała się sukcesem.
    
Przykład? Proszę bardzo. Wszystko się nam wali na głowę i to włącznie z domowym sufitem, zdradzili nas „przyjaciele”, odwrócili się najbliżsi, a jedyną osobą, która się nami interesuje jest... komornik lub – nie daj Boże – prokurator. Siedzimy więc sobie na parkowej ławeczce, w torbie chowamy mocną linę zakończoną pętlą i właśnie rozważamy sobie w duchu, czy czasami nie lepiej byłoby rzucić się pod nadjeżdżający pociąg, gdy nagle, zupełnie nieoczekiwanie, podchodzi do nas obcy człowiek, obejmuje nas i stwierdza, że „życie jest ciężkie, ale wszystko wkrótce się jakoś ułoży”, po czym wręcza nam pudełko czekoladek i czek na 10 milionów złotych!
    
Dość jednak żartów, wracajmy do naszej ciągle jeszcze szarej, siermiężno – buraczanej polskiej rzeczywistości. No więc, tego, co stało się w miniony weekend spodziewało się raczej niewielu. Powiem więcej, jestem przekonany, że jeszcze pół roku temu nie przewidywał tego nikt, jakieś parę tygodni temu niektórzy ledwo co zaczęli w ogóle dopuszczać taką możliwość, a dopiero jakiś tydzień wstecz, pojedyncze osoby mogły zacząć spodziewać się, że takie rozwiązanie stanie się faktem.
    
Zaskoczenie było pełne i dotyczyło ono zarówno bezpośrednio zainteresowanych, jak i tych, którzy w zasadzie nie interesują się niczym, nie uczestniczą w żadnych sferach życia społecznego, że o chodzeniu na wybory nie wspomnę. Wstyd przyznać, ale tych ostatnich jest – lekko licząc – kilkanaście milionów.
    
Tak więc chodzący jak i niechodzący, uczestniczący jak i nieuczestniczący, konsumujący jak i niekonsumujący, wierzący jak i niewierzący, praktykujący jak i niepraktykujący, kontestujący jak i niekontestujący, wszystkiego – w jaki sposób by nie patrzeć – kilkadziesiąt milionów Polaków, na pewno było totalnie zaskoczonych faktem, że w ostatni weekend, a właściwie w poweekendowy poniedziałek gnieźnieńskie kino Helios, w ramach Kina Konesera, wyemitowało „Whiplash”, bezapelacyjne filmowe ARCYDZIEŁO!!!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.