http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Zaskoczenie...

Wyróżniony Zaskoczenie...

No i stało się, mamy listopad. Zimne dziady listopady, chciałoby się powtórzyć za Strachami na Lachy. Zgodnie z najnowszymi prognozami od czwartku do Polski zacznie napływać polarne powietrze, temperatura w dzień nie przekroczy 6 stopni C, w nocy pojawią się poważne już przymrozki, a w ślad za nimi spadnie pierwszy śnieg. Potem będzie już tylko gorzej, bo na horyzoncie nieubłaganie pojawi się zima!


Zima prawdziwa, najprawdziwsza, taka, co to potrafi i skutecznie zmrozić i zdrowo śniegiem sypnąć. Jej przedsmak, jeśli wierzyć prognozom, będziemy mieli okazję poczuć już wkrótce. A ja siedzę sobie w ciepłym mieszkanku, obserwuję przez okno pierwsze symptomy nadciągającej konsekwentnie pory zimowej (coraz szczelniej opatuleni przechodnie na deptaku, coraz głodniejsze sikorki na balkonie i jakby coraz czystsze dźwięki, dobiegające z pobliskiej szkoły muzycznej), i jak co roku, od lat już zresztą, zastanawiam się, czy to możliwe, aby drogowcy choć raz zdołali zaskoczyć kiedyś zimę. Do tej pory, jak powszechnie wiadomo, zawsze było na odwrót.

Wiem na pewno, że politycy (zaraz po wyborach) zaskakują nas wyborców. Przy czym, nie jest to niestety zaskoczenie pozytywne. Najczęściej bowiem, ci którym udało się uzyskać społeczne zaufanie, zapadają na potworną amnezję, licząc oczywiście na to, że ta sama choroba rozwinie się także wśród elektoratu. Zresztą, któż z nas przechowuje przez cztery lata polityczne programy i ulotki przedwyborcze? A szkoda!

Wiem też na pewno, że zdarza się, iż przeciętny obywatel jest zaskakiwany przez urzędnika szybkim, skutecznym i kompetentnym załatwieniem sprawy. Sytuacje takie są, co prawda, niezbyt częste, ale fakt, że się zdarzają, jest z pewnością godny odnotowania.

Największym zaskoczeniem ostatniego czasu jest oczywiście obecny rząd, który najogólniej rzecz biorąc, uparł się, by cały czas zaskakiwać swego „suwerena” odwracaniem powszechnie znanych pojęć, znaczeń, definicji itp. I wcale nie chodzi o to, że są ludzie, którzy widzą Mistrale tam, gdzie inni widzą tylko piramidy czy też o uruchomienie błędnego koła „pogrzeb – ekshumacja – pogrzeb itd...”, ale po prostu o to, że  zły i dobry to dwa przeciwstawne, wykluczające się nawzajem, określenia i zła zmiana nigdy nie będzie dobrą zmianą. To jest kłamstwo leżące u podstaw całego obecnego systemu władzy i kładące się na nim (owym systemie) długim i ponurym cieniem. A zaczęło się oczywiście od tego, iż „nikt nam nie powie, że białe jest białe, a czarne jest czarne”!

Dość jednak o polityce, bo równie negatywnie zaskakiwać mogą nas i inni, na przykład sportowcy. Kto by pomyślał, że Real Madryt, jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) drużyn na świecie, zaledwie zremisuje ze słabiutką i lichutką warszawską Legią?! Nikomu już nie można wierzyć, nikomu ufać, na nikim nie można polegać... Oglądałem ten mecz w telewizji publicznej i gdyby nie fakt, że inne wiarygodne (prywatne) media również podały identyczny wynik (3:3), dałbym sobie rękę uciąć, iż prezes Kurski zmanipulował transmisję. Ponoć tak robią w Korei Północnej (Koreańczycy z północy do tej pory myślą, że ostatni mundial wygrała ich drużyna!) a od kogo się uczyć, jak nie od najlepszych.

A propos telewizji, ta z pewnością zaskoczy nas jeszcze niejednokrotnie, przy czym coraz mniejsze chyba są szanse, aby zaskoczyła nas ciekawym, wartościowym i interesującym programem czy filmem, rzetelną informacją lub komentarzem. Króluje bowiem szmira, tandeta i chała; wszechobecny skandal i igranie na ludzkich uczuciach; brak profesjonalizmu, płytki i fałszywy obraz rzeczywistości. W telewizji publicznej do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kompletny brak obiektywizmu i nachalna propaganda.

A najgorsze jest to, że ludzie w swej masie zaczynają postrzegać świat tak, jak jest on przedstawiany w mediach. Mało tego, zaczynają myśleć kategoriami, jakie podsuwa im telewizja, wyzbywając się własnego zdania. To bardzo groźne zjawisko. Obawiam się bowiem, że powiedzenie o zanikaniu nieużywanych organów czy narządów może dotyczyć także mózgu.

Reasumując, zaskoczeni możemy być w zasadzie przez wszystkich i wszystko: polityków, pogodę, grypę, kierowców, terrorystów, wysokie ceny nad morzem i w Zakopanem oraz własne żony i mężów! Ale, na miłość boską, czy drogowcy mogą zaskoczyć zimę, tego doprawdy nie wiem.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.