http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Na co liczyliśmy?

Jaśnie panujący nam prezydent był łaskaw publicznie się zdziwić, że tylko czterech kandydatów zgłosiło się do jak najbardziej uczciwego konkursu na dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury. A mnie dziwi, że jakichś trzech niedoinformowanych kamikadze jeszcze się w tym mieście znalazło, skoro od dawna mówiło się, kto ma wygrać, a co bystrzejszym to nawet wprost odradzało się składanie aplikacji. Widocznie każdy ma takie zdziwienia na jakie zasłużył...


No, to wszystko mamy już jasne. Ostatnie decyzje naszych wybrańców, i w mieście, i w powiecie nie pozostawiają raczej złudzeń. Kto liczył na zmiany, już chyba wie, że się przeliczył? Kto jeszcze nie wie, znaczy, że w ogóle nie umie liczyć. Jednym zdaniem: dyżurny teolog powiatu został namaszczony na speca od miejskiej kultury, a całkiem nowe władze starostwa wskoczyły w stare koleiny radosnej twórczości w dziedzinie produkcji nikomu niepotrzebnych stanowisk, opłacanych z bardzo potrzebnych, publicznych pieniędzy. W sumie, cóż nas tu mogło zdziwić? Znamy to od lat.

Mimo wszystko, w minionym tygodniu parę niestandardowych (nawet w naszej, nad wyraz bujnej, lokalnej polityczce) rzeczy musiało co najmniej zastanowić. Nie wszędzie przecież starosta podczas patriotycznej uroczystości ponad podziałami przemawia hasłami wyborczymi jedynego, słusznego kandydata na prezydenta RP i to chwilkę przed wypuszczeniem w świat symbolicznych gołębi pokoju. Nie wszędzie jeden ważny działacz partii bije na alarm, że środki obiecane na wyposażenie szpitala są zagrożone, a drugi działacz tej samej partii zwołuje konferencję prasową, żeby poinformować, że to nieprawda, bo wcale nic nie jest zagrożone. Nie wszędzie wreszcie ktoś, kto dosłownie przed chwilą przyjął stanowisko z politycznego nadania, oburza się jak najbardziej szczerze podczas sesji Rady Powiatu, że tworzy się stanowiska dla swoich. Trudno się przynajmniej nie zastanowić.

Co do Dariusza Pilaka na stanowisku dyrektora MOK, to oczywiście nie jestem zdziwiona, bo pisałam już w tym miejscu kilka tygodni temu o specyficznych wymaganiach wobec kandydata, stawianych w ogłoszeniu o konkursie, z których wynikało, kto ma duże szanse. Na kulturze nie musiał się znać w ogóle, wykształcenia w tym zakresie też nie musiał mieć, za to musiał się wykazać solidnym stażem na jakimkolwiek stanowisku kierowniczym. Po tym jak się były wiceprezydent obraził, zabrał zabawki z piaskownicy i wrócił do belfrowania w liceum, nikt inny (z możliwych do przyjęcia politycznie kandydatów oczywiście) nie pasował do tych wymagań tak dobrze, jak były starosta właśnie. Nie ma więc co się dziwić.

Na co właściwie liczyliśmy? Czego oczekiwali ci, co na miłościwie nam panujących głosowali, i ci, którzy musieli się pogodzić z wyborem dokonanym przez innych? Nie wiem, pewnie każdy z nas ma trochę inne wyobrażenie dobrej, uczciwej, odpowiedzialnej, mądrej, przyzwoitej władzy. Może ktoś oczekiwał, że nowy prezydent będzie rządził po nowemu i samodzielnie? Może ktoś liczył, że otoczy się fachowcami, postawi na rozwój miasta, odchudzi wybujałą administrację, odetnie się od kadrowych sugestii swojego partyjnego guru, podziękuje tym, którym wyborcy podziękowali? Może ktoś myślał, że to możliwe: iść do wyborów bez zobowiązań i rządzić bez partyjno-towarzyskich obciążeń? Może komuś się wydawało, że odważna i bezkompromisowa opozycyjna radna miejska, pozostanie odważna i bezkompromisowa jako starosta? Może ktoś miał nadzieję, że głos oddany na starostę nie jest głosem oddanym na jej posła-przewodnika i dobroczyńcę? Może nawet komuś się wydawało, że jak ktoś przez 8 lat był opozycyjnym radnym powiatowym z pazurem, to pozostanie etatowym członkiem Zarządu Powiatu z pazurem? A może ktoś ufał szczerze, że jeszcze będzie przepięknie?...

Kto wie, czy to w ogóle prawda, że to my stąpamy po ziemi, a oni już się dawno od rzeczywistości oderwali? Może to właśnie oni są z realu, a my z naiwnej krainy marzeń? Może to nie my ich, ale oni nas sobie wybierają? Bo przecież, gdyby prawdą było, że to od nas zależy ich być, albo nie być, to chyba chociaż trochę by się z nami liczyli? Chociaż udawali, że się liczą. Chociaż stwarzali pozory... Właściwie to chyba próbują stwarzać pozory. Przecież jaśnie panujący nam prezydent był łaskaw tak uroczo, publicznie się zdziwić, że tylko czterech kandydatów zgłosiło się do konkursu na dyrektora MOK...
Więcej w tej kategorii: Bracia Słowianie »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.