http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Sielanki nie będzie

Wyróżniony Sielanki nie będzie

Sprawy mają się tak: jeden nowy senator, dwóch starych posłów, jeden nowy poseł i jedna zupełnie nowa, świeżutka, absolutnie nie stara posłanka, czyli w Sejmie: plus jedna, w Senacie: ilościowo oczywiście bez zmian. Jakościowo to się w praniu dopiero wszystko okaże. Na razie każdy w swoim tempie i stylu zabiera się do roboty.


Konkretnie to wygląda tak, że po stronie władzy mamy teraz trzech: stary poseł Zbigniew Dolata, nowy poseł Krzysztof Ostrowski i nowy senator Robert Gaweł (wszyscy oczywiście z PiS), a po stronie opozycji dwoje: stary poseł Paweł Arndt z PO i nowa (ta świeżutka, w ogóle nie stara, nic a nic) posłanka Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej. I właściwie to konkretów na razie mamy tyle. Dalej pojawiają się same pytania. W tym to dość interesujące: gdzie nam się teraz objawi stary senator Gruszczyński? O starego posła Tomaszewskiego nikt się raczej nie martwi. Zawsze był niezły w zagospodarowywaniu sobie czasu poprzez skuteczne wymyślanie zajęć pozalekcyjnych, pozarządowych i strażackich. Z senatorem nie będzie tak łatwo. Zobaczycie. Jego partyjni koledzy i dłużnicy wdzięczności już pewnie nie śpią po nocach, tylko myślą, gdzie by go tu jakoś tak zgrabnie ulokować. Zgrabnie w sensie, żeby czył się usatysfakcjonowany, ale za bardzo nie zawadzał, no i żeby ludzie, co go na senatora nie chcieli,  jakoś to wszystko przełknęli. Nie jest to łatwe zadanie, ale koledzy starego senatora mają już w podobnych sprawach bogate doświadczenie, więc i teraz na pewno coś wymyślą. Zobaczycie.
    
Zwycięzcy, ale bardziej osobiści niż partyjni, też mają swoje problemy. Stary poseł Arndt, jak to stary, doświadczony poseł na razie nie mówi, rozgląda się. Popatrzy w prawo, popatrzy w lewo, znowu popatrzy w prawo (bo po lewej to już tylko wiatr teraz hula) i na razie nic się nie dzieje. Jak w polskim filmie... Myśli, rozważa, kombinuje, nie spieszy się, bo nie ma do czego. Nigdy zresztą chyba nie miał. Widzieliście? Nowa posłanka Hennig-Kloska bardziej jakby energiczna (wiadomo: młode, to i wyrywne). Już by chciała działać, spotykać się, rozmawiać, załatwiać, reprezentować, program realizować, sojuszników szukać, robić, robić, robić... Żeby nam się tylko dziewczyna nie spociła tak od razu, na starcie. Chociaż, z drugiej strony, to może dobra strategia, żeby działać przez zaskoczenie. Może zanim poseł Arndt zdąży piekną polszczyzną, w zdania potrójnie złożone ubraną, czegokolwiek odmówić, posłanka Hennig-Kloska już go w swoje trybiki działania niepostrzeżenie wciągnie? Zobaczymy.
    
Pełni zwycięzcy, osobiści i partyjni, z obozu władzy absolutnej znaczy się, tylko z pozoru są w lepszej sytuacji. Tajemnicą poliszynela jest przecież, że tam między nimi coś od dawna jakby zgrzyta. To znaczy nowy poseł Ostrowski z nowym senatorem Gawłem to i owszem, raczej na jednych falach odbierają, ale stary poseł Dolata to już trudniejsza sprawa. Lubi swoimi drogami chodzić i po swojemu decydować, kto i jak długo może się w jego piaskownicy pobawić. Jego nieobecność na wieczorze wyborczym PiS była więcej niż wymowna. Stary poseł nie zamierza,  zdobytego przez zasiedzenie pola ustępować nowym. Widzicie? Nowy poseł z nowym senatorem trzymają fason i udają, że problemu nie ma. Majstrują sobie na boczku własną piaskownicę i własny front robót. I jak ich znam już kombinują, jak by tu z Poznania, czy nawet z samej Warszawy jakieś pieniądze na ten nasz szpital czym prędzej wyszarpnąć, żeby go dokończyć i żeby kłuł po oczach niedowiarków. Zobaczycie.
    
Sprawy mają się tak: determinacja jest, ale różnie ukierunkowana, więc sielanki i patrzenia sobie w oczy nie będzie. Zobaczycie. Być może spróbują powalczyć o coś razem, dla nas, ale lepiej nie dawać im ostrej amunicji, bo się pozabijają zanim dojadą na front. Obyśmy tego nie musieli oglądać...

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.