http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Cisza

Wyróżniony Cisza

Mamy na listach do Sejmu aż 18, a do senatu kolejnych 5 kandydatów związanych z Gnieznem, ale trudno ich zauważyć w przestrzeni publicznej na żywo. Zerkają na nas wystudiowanymi minami jedynie z plakatów, bilbordów i reklam prasowych. Jedni uważają zapewne, że są doskonale znani, inni może liczą, że dobra mina wystarczy. Zobaczymy.


Muszę przyznać rację senatorowi Gruszczyńskiemu, który zauważył, że trwająca właśnie parlamentarna kampania wyborcza jest u nas wyjątkowo spokojna. Wprawdzie sam senator, jak i poseł Tomaszewski nie dają nam od siebie odpocząć, organizując nieustające konferencje z cyklu „Na każdy temat”, ale do tego stylu uprawiania polityki wszech informacyjnej przez obu panów już przecież przywykliśmy. Poseł Arndt też coś tam beznamiętnie podsumował, radny Ostrowski namiętnie zademonstrował, a kandydaci Nowoczesnej opowiedzieli nam, o czym marzą. Poza tym właściwie trwa jakaś dziwna, wyjątkowo długa cisza przedwyborcza. Złowroga?

Tak, wiem oczywiście, że jutro spotkanie z wyborcami planują kandydaci od Kukiza, a w niedzielę przyjadą do Gniezna liderzy Zjednoczonej Lewicy, ale widać wyraźnie, że każdy działa po swojemu, na miarę swoich ambicji, albo możliwości. Nikt nikomu nie wchodzi w drogę, nikt z nikim nie polemizuje, nikt nikomu niczego nie zarzuca, o znanym nam z przeszłości wyciąganiu niechlubnych teczek i sfałszowanych faktur nie wspominając. Sielanka?   

Właściwie tylko kandydat na senatora Robert Gaweł próbował jakichś tam działań zaczepnych, ale sam chyba nie był do nich przekonany, bo przecież trudno przypuszczać, że ktoś, kto od lat porusza się sprawnie w świecie lokalnej polityki liczył na inną odpowiedź wyzwanego na pojedynek senatora i kandydata na senatora Piotra Gruszczyńskiego, niż ta, która dzień później padła. Tak więc wszystko odbyło się według znanego scenariusza. Panowie wymienili każdy po trzy okrągłe zdania, za pośrednictwem mediów oczywiście, i uznali, że już zaistnieli: Gaweł jako nieustraszony dyskutant, a Gruszczyński jako sprawny rowerzysta. O to chodziło?
    
Pewnym, ale przecież nie piorunującym zaskoczeniem była sugestia senatora, jakoby kandydujący z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Robert Gaweł nie miał zgody liderów tej partii na przystąpienie do jakiejkolwiek debaty. Podobno kandydat PiS „ideowo nie jest związany z PiS”. Czyli PiS wystawia kandydatów ideowych, bezideowych i może jeszcze mieszanych? Takich, którzy mogą mówić, co myślą, bo myślą jak należy, takich, którzy nie mogą mówić co myślą, bo nie wiedzą, co mówią i takich, którzy czasem mogą coś tam powiedzieć, na przykład z kartki? Gaweł wiedział, że nie może debatować i zagrał va banque, czy o swojej bezideowości i idącym za tym zakazie debatowania dowiedział się od Gruszczyńskiego? I kto z PiS dyskutuje z senatorem z PO na temat ideowości kandydatów swojej partii? Ciekawe, prawda?
    
Poza tym: nudy. Nic się nie dzieje. Kandydaci wydają się dzielić na tych, którzy chcą, ale myślą, że nie muszą o nic zabiegać i tych, którzy nie chcą, ale z różnych powodów muszą i woleliby, żeby nikt ich na listach nie zauważył. Już za 10 dni się okaże, kogo chcą wyborcy, którzy na pewno nic nie muszą.
Więcej w tej kategorii: « Buractwo Przedwyborcze dywagacje »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.