http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Łajzy bez kultury łamią drzewa w parkach. Wkurzam się z Tobą prezydencie

Wyróżniony Łajzy bez kultury łamią drzewa w parkach. Wkurzam się z Tobą prezydencie

Życie społeczne to naczynia połączone. O tym wie, każdy, kto choć odrobinę uważał na WOS-ie. Powinny to nawet wiedzieć też lamusy z urzędów, za których czasów przedmiot nazywał się jeszcze Propedeutyka Nauki o Społeczeństwie.


Po raz kolejny, i tu trudno określić bohatera zdarzenia, jakiś „troglodyta” jak napisał radny Tomasz Dzionek, zniszczył nasadzenia drzew. Tym razem dokonał, nazwijmy to tak jak powinno się nazwać, rzezi niewinnych drzewek. Palantom, którzy nie kumają tego, że drzewo, złamane przez bohatera od siedmiu boleści, odczuwa ból, a teraz będzie umierać aż go ktoś nie spali z dnia na dzień - polecam książkę „Patyki, badyle” Urszuli Zajączkowskiej. Ula jest naukowcem nie konfabuluje, jak Peter Wohlleben w swoich para naukowych teoriach. Bada i opisuje.  

Zadała nieraz ból roślinie, by zbadać jej taniec, drżenie i zobaczyć ustawiczne gojenie ran. Tak naprawdę różni nas z roślinami tylko “barwnik”, który pomaga przetransponować światło słońca. - “Barwnikiem decydującym o kolorze naszej krwi jest hem w hemoglobinie. Zieleń liści rodzi się z działania chlorofilu, i tu rzecz niesamowita, bo te dwa pigmenty złożone, olbrzymie cząstki, różnią się jedynie właściwie tylko jednym atomem, jednym pierwiastkiem. U nas działa żelazo, a u nich magnez, i to już, i to wystarcza by kolory naszych ciał zmieniać tak mocno, choć ciągle pozostawiając je w dopełnieniu: czerwień i zieleń...Więc przestańmy może choć na chwilę patrzeć na siebie tak z wysoka” - mówiła odbierając nagrodę Kościelskich biolożka.

Ale po co to piszę?
Temu „Übermensch’owi” od łamania drzew w Parku Trzech Kultur, nic łba nie otworzy. Może to lepiej bo tylko sraczkę ma w głowie i smród byłby niemiłosierny.

Tym razem cieszę się, że pan Tomasz - prezydent się „wkurwił”. Tak wiem wulgaryzmy nie przystoją dziennikarstwu i takie tam: bla bla bla.

Kiedy mawiał mój dziadek w najcięższych swoich przekleństwach, że ktoś jest „Antek Bosy” to było to epickie przekleństwo, ale i tak oznaczało, że ktoś jest złamas albo ten co wszyscy wiedzą, ale nie wypada powiedzieć ... zbolały. I dobrze, że prezydent się wkurzył, jeszcze lepiej, że wkurzyli się Gnieźnioki. Na taką bezmyślność, to nawet: Maryś Wlazło, albo Jachu Kowol czy Stary Sekla by mieli nerw, a to byli “git ludzie” co to mojkami z gęby pluli, tak że uuuuu cholera, ucha ni ma.

Fajny gest wspomnianego radnego, osobista propozycja nagrody, ale też i nie wiem, czy prezydent ma prawo, ale dobrze zrobił wyznaczył 4 tysie nagrody za pomoc w ujęciu, tego pseudo gangsta wodza bandyterki parkowo-podwórkowej. Gdyby prawo pozwalało dobrze by na tym ogłoszeniu rodem z dzikiego zachodu Ameryki dopisać: „dead or alive”. Nie pozwala. Swoją drogą linczu nie pochwalam - tak pisze - by było jasno. Żyjemy tu w Wielkopolsce, lub szerzej byłym pruskim zaborze w prowincji prawa. Od tego są szkieły. Przecież nie na marnisz ich utrzymujemy.

Nagroda - zgoda, ale czy nie pokazuje to, że jesteśmy narodem Judaszów. Bo jak bez nagrody, byśmy poszli i wskazali przestępcę, to nie honor, to jesteśmy nie prawilni… Konfidenci, ale pieniądz nie śmierdzi. Odbieram więc ten gest prezydenta jako pokazanie, że mu zależy. Dziękuję.

Z uporem maniaka wrócę jednak do WOS-u. Na ściądze z WOS (www.wos.org.pl) czytamy jak wół wielkimi literami jak malowane wrota:
Podstawy życia społecznego. Wyróżniamy następujące podstawy życia społecznego:
- przyrodnicze;
- ekonomiczne (gospodarcze);
- kulturowe.

Przyrodnicze uwarunkowania życia społecznego obejmują czynniki, które dotyczą samego człowieka traktowanej jako istota biologiczna, jego środowiska geograficznego i struktury ludności.
Uwarunkowania życia społecznego. Można wyróżnić następujące uwarunkowania życia społecznego:
- biologiczne;
- geograficzne – ekonomiczne;
- demograficzne - kulturowe.
Ekonomiczne podstawy życia społecznego. Składają się na nie:
- sposoby użytkowania zasobów środowiska geograficznego;
- narzędzia i maszyny;
- organizacja pracy;
- forma własności środków produkcji.

Kulturowe uwarunkowania życia społecznego. Ujawniają się w następujących procesach życia społecznego:
- socjalizacji i kształtowaniu osobowości jednostki;
- ustanawianiu systemów wartości i kryteriów je określających;
- ustalaniu paradygmatów zachowania i postępowania;
- powoływaniu modeli (ideałów) zachowań, instytucji i systemów.

Proste, jak.. .albo prostsze. Dobrze funkcjonująca w sferze socjalizacji i ukształtowana jednostka, jest gwarancją dobrze funkcjonującego społeczeństwa.  Zatem cięcia na kulturze o których pisaliśmy w poprzednim „liście zastępczym” przekładają się wprost na cięcia jakości, i świadomości społecznej. Pod kryteria kulturowe życia społecznego podlega także ustawianie systemu wartości.

Nie pytam więc, gdzie mistrz łamania drzew kształtował swoje wartości. Mogę się założyć, że: nie na Latarni na Wenei, nie w MOK-u, nie w Muzeum, nie w Teatrze, nie w Starym Ratuszu (myślę tylko o instytucji kultury z wyłączeniem sali sesyjnej - tu nie mam pewności). Powiedzmy więcej nawet w „starym” Centrum Kultury eSTeDe tych wartości się nie nauczył, o co, jak o co, ale o drzewa to poprzedni dyrektor dbał.

Nie, nie będę kolejnych podpunktów tych o paradygmatach i modelach zachować rozwijał. Czytelnicy w większości to rozumieją, że tyn ogólny trynd zaniżania, cięcia i oszczędzania na kulturze przynosi właśnie takie efekty. Nie wystarczy kilka darmowych koncertów na “Placu Węgrzyna” by kultura tworzyła życie społeczne. Czy tego nie rozumie Wysoka Rada i Królewskie Gniezno z Lecha 6?

Nie chcę być prorokiem
Te drzewa, te spraye na schodach Wenei i ławce Pojednania - to dopiero początek. Prawdziwe żniwa tych skandalicznie niskich kwot na konkursy kulturalne dla Stowarzyszeń, czy „skitranego” pół melona mniej dla MOK przyniosą efekt fali za 20 lat, ale co tam: My!, a po nas choćby potop.

Nie ma tu: „nie mam - nie dam”. To są decyzje o tym, czy sens robić cokolwiek, jeśli nie myślimy o zapobieganiu dewastacji, to albo jesteśmy niedojrzałymi idealistami, (też czytaliśmy Małego Księcia, ale B - 612 miała tylko jeden wulkan i była daleko, a róż jest jak pół światu tego kwiatu) - zejdźmy na Ziemię - proszę. Druga możliwość? Zostawmy.

A co do tego ma zachowanie przy stole?
Byłem ostatnio… no czasem bywam, na jakimś prywatnym spotkaniu. Zostawmy okoliczności i skład osobowym, gospodyni sympatyczna - przyjaciel domu znaczy żony i mój. No i co słyszę? I od kogo słyszę?

Nie, nie - personalia zostawmy. Tylko powiem, że ów złotousty radnym jest w wysokiej (we własnym mniemaniu) radzie. Na Boga, zresztą na niego się powoływał. - Teraz 10 mln bogatych na świecie, chce miliardom mówić co jest dla nich dobre. A ja nie będę zmieniał ogrzewania na gazowe. Moje piece i mój budżet, i będę palił węglem, bo to mi się opłaca. W końcu dla kogo jest ta Ziemia dla ludzi, i możemy żyć na niej jak chcemy i palić czym chcemy - tak powiedział, spotkanie było prywatne, więc zostawmy dane i RODO.

Tak właśnie od zachowania i rozmów przy stole, od kultury - jej braku i mojszości mojszej zaczynają tuptać przyszli kapo, najpierw ze spreyem w ręce po ławkach i schodach, potem z przeświadczeniem własnej mocy i ziemi dla ludzi, po parkach łamiąc drzewa.

Panie prezydencie dziś wkurzam się z Panem. Otwórzmy jednak oczy kolejne oszczędności w kulturze i zbudujemy może nie od razu Berezę albo sowiecki концлагерь. Wtedy wkurzenie nic nie da.

http://informacjelokalne.pl/images/stories/2020/02/24/plakat.jpg?_t=1582537594

Więcej w tej kategorii: « Spowiedź Baba, ach, ta baba… »

1 komentarz

  • endrju
    endrju poniedziałek, 24, luty 2020 17:53 Link do komentarza Raportuj

    Tak, tak, teraz Mikser przesadza, Turski przesadza, nasze babcie, dziadkowie i rodzice zrzędzą. A potem będzie za późno. KULTURA GŁUPCZE!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.