http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Razi mnie fala hejtu

Wyróżniony Razi mnie fala hejtu

Naprawdę, można rozmawiać tak, by się wzajemnie szanować, tak by osoby, z którą się różnimy nie unieważniać... Jeszcze zanim poznasz argumenty rozmówcy już wiesz, że będziesz w opozycji… Unieważniać można stosując inwektywy, obraźliwe i ironiczne porównania, by w rezultacie wywodu pokazać, że gardzisz tą konkretną osobą, bo… ma inne poglądy, albo gust.  A dialog, czyli umiejętność rozmowy i poszanowania punktu widzenia drugiej strony, nie sprawi, że się czymś „zarazisz”, nie oznacza też rezygnacji z własnych przekonań. Przeglądając fora internetowe razi mnie fala hejtu, która zalewa każdą inność. I tu trzeba nie małej odwagi, by wyrażać swoje własne zdanie na temat tego, co lubimy a czego nie, i tego co się nam podoba a co nie.


Mówiąc o książkach i o indywidualnej wrażliwości na to, co czytamy i dlaczego, powinno być zawsze dużo przestrzeni dla potrzeb, gustów i zainteresowań Czytelnika. Niestety, przyjęło się, że wśród czytających i opiniujących książki jest miejsce tylko dla „erudytów” i „literaturoznawców” albo ogólnie dla „koneserów”.

Wzbudzająca wiele kontrowersji książka „365 dni” Blanki Lipińskiej jest bestsellerem księgarskich półek pewnej znanej sieci z czarnobiałym logo. Mało tego, Czytelnik chce przeczytać wszystkie części i konsekwentnie to czyni. Przeglądając recenzje na forach internetowych uderza mnie fala jadowitej krytyki wylana i na tę książkę i na jej autorkę. Tak jakby w loży czytających książki zasiadali tylko esteci i puryści. Przykład „365 dni” jest ekstremalny pod każdym względem. Z jednej strony hejt, który sięga dna, z drugiej ogromny sukces medialny i czytelniczy. Piszę o tym, naszym rodzimym fenomenie dla zobrazowania tego, że hejt wymierzony w książkę i autora uderza też w Czytelnika…

Czy liczba chętnych do przeczytania polskiej odpowiedzi na erotyczną powieść „50 twarzy Greya”, może być większa od liczby chętnych do sięgnięcia po pozycje laureatki Literackiej Nagrody Nobla, Olgi Tokarczuk? To porównanie jest celowe, bo nie oszukujmy się, literackie nagrody zdobywają książki trudne,  wymagające, osadzone w kontekstach historycznych i kulturowych.
A statystyczny Polak… sięga najchętniej po literaturę łatwą, miłą i przyjemną, nie chcąc przy tym być definiowany jako ten, który czyta słabe, mało ambitne książki.

Autorka, która nie zawodzi
Jedna z moich ulubionych postaci polskiej sceny literackiej, to autorka m.in. znanej bestsellerowej książki „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku”, wydanej w dwudziestu dwóch językach na całym świecie. Każda przeczytana jej książka jest przeżyciem wyjątkowym, na granicy ciągłego dialogu autorki z Czytelnikiem i z otaczającym światem.

Roma Ligocka, malarka i pisarka zawsze była mi bliska, nie osobiście rzecz jasna, ale poprzez swoją twórczość. W jej książkach urzeka mnie spokój, intymna narracja i czułość w słowach na granicy poezji. Dodam jeszcze otwartość i szczerość wypowiedzi, poprzez którą tworzy się wyjątkowa więź autora i odbiorcy.

„Jeden dobry dzień” autorstwa Romy Ligockiej to opowieść o sile przyjaźni i miłości, o doświadczeniu choroby oraz sztuce pożegnania z najbliższymi. Niezwykle mądra i refleksyjna książka, momentami dowcipna, ale też przepełniona smutkiem, bo to opowieść o walce z nowotworem. „Jeden dobry dzień” mówi o czasie, jaki autorka spędziła z umierającym przyjacielem. Obserwujemy dwanaście miesięcy walki z nieuleczalną chorobą, gdzie najważniejsza jest wiara, nadzieja i miłość… oczywiście.

Spotkać się. Odkrywać, poznawać na nowo smak zwykłych słów: czułość, serdeczność, bezpieczeństwo. Jeść pierwszego lata czerwone, dojrzałe czereśnie. Smakują wyjątkowo, jeszcze nigdy tak nie smakowały…
     Chodzić, trzymając kogoś za rękę, w łagodnym świetle wieczoru, kiedy znane ulice nabierają tajemnic i stają się nieznane…
Nie szukać słów – wiedzieć, że są.
     Jesteś? Jestem.
     Wielka podróż – mały spacer, który staje się wielką podróżą.

Ligocka jest obserwatorką świata, wszystkiego co ją otacza. W naturalny, swobodny sposób dzieli się zachwytem nad codziennością. A tego właśnie nam wszystkim brakuje… Umiejętności cieszenia się chwilą… I w sumie nie wiem, czy to o umiejętność czy o cierpliwość chodzi?

Piękno mroźnej tajgi
Kolejnym tytułem, który wart jest polecenia jest wznowienie powieści „Wzgórze błękitnego snu”, którego autorem jest Igor Newerly, polski pisarz i pedagog. Urzekająca pięknem języka, ale też pięknem opowieści, historia fikcyjnego bohatera wpleciona w rzeczywiste wydarzenia sprzed wieku.

Igor Newerly wpadł na pomysł napisania „Wzgórza Błękitnego Snu” podczas spaceru na powązkowskim cmentarzu. Trafił tam na groby sybiraków i postanowił opowiedzieć historię jednego z nich. Bohaterem opowieści stał się dwudziestokilkuletni Bronisław Najdarowski, członek lewicowej partii Proletariat, skazany na katorgę i wieczne zesłanie spiskowiec, który pragnął zabić rosyjskiego cara.

Książka oddaje całe piękno mroźnej tajgi. Jest to wciągająca opowieść o ludzkich losach nierozerwalnie związanych z polityką, ale i otaczającą człowieka naturą.
Po czterech latach katorgi Najdarowski rozpoczyna nowe życie. Uczy się myślistwa, buduje w tajdze dom, poznaje wspaniała kobietę ale nieustannie tęskni za ojczyzną. Jak wyglądało życie Polaków na Syberii, czy w tak surowych warunkach jest jeszcze miejsce na przyjaźń, miłość, honor i męstwo? Czy w obliczu przymusowego zesłania można zachwycać się wspaniałością dzikiej przyrody?  

Reportaż i realistyczna powieść
Do sięgnięcia po „Jeszcze dzień życia” skusiło mnie nazwisko autora i nie ukrywam… intrygująca okładka. Książka pierwszy raz była wydana w 1987 roku i do dziś budzi wielkie emocje swoją fabułą i przede wszystkim niepowtarzalnym, charakterystycznym stylem samego Kapuścińskiego.

Jest to reportażowy zapis wydarzeń wojny domowej w Angoli w ostatnich miesiącach przed uzyskaniem przez ten kraj niepodległości 11 listopada 1975 roku.

Kapuściński, jako korespondent Polskiej Agencji Prasowej jedzie tam, skąd wszyscy uciekali i relacjonuje bezwzględną walkę, która przeraziła całą Europę. Ze zrewoltowanej kolonii wycofują się Portugalczycy. Kraj za chwilę ogłosi niepodległość, nie oznacza to jednak pokoju, ale eskalację krwawej wojny domowej, w której zginie milion osób.

Kapuściński opisuje wojnę przez pryzmat indywidualnych doświadczeń swoich bohaterów i własnych obserwacji oraz dylematów reportera, któremu trudno pozostać biernym świadkiem zbrodni. Dlatego jest to książka nie tylko o krwawej afrykańskiej drodze ku niepodległości, ale też o zagubieniu w chaosie, bezsensowności ponoszonych ofiar, niepewności jutra.

Ryszard Kapuściński, znany już wówczas dziennikarz, dosłownie wtargnął tą opowieścią do literatury światowej jako pisarz. Potrafił poruszyć swoją historią o uniwersalnej ludzkiej wymowie wyobraźnię i serca czytelników na całym świecie. Książka jest zbeletryzowanym reportażem o bratobójczej wojnie, walce o ludzką godność i prawie narodu do decydowania o sobie. Kapuściński potrafi oddać zagubienie, determinację i strach, które towarzyszą bohaterom.

Były tam takie sytuacje, że człowiek właściwie wiedział, że nie będzie już żył. I każdego dnia mówiło się z ulgą: – O, jeszcze jeden dzień z życia mam za sobą, jeszcze jeden mnie czeka. Ale już nie więcej."

Wraz z nowym wydaniem książki w listopadzie 2018 roku powstał polsko-hiszpański film „Jeszcze dzień życia” w reżyserii Raúla de la Fuente i Damiana Nenowa, łączący techniki animacji i dokumentu.
Okładka książki to przedruk kilku kadrów filmu, które zamieszczone w książce oddają klimat wojennych wydarzeń.

Gust czytelniczy to sprawa indywidualna, która w moim pojmowaniu rzeczywistości powinna być wolna od ataków. Nie wszyscy czytamy kryminały, klasykę czy reportaże… Czytajmy to, co lubimy, z czym dobrze się czujemy na własnej kanapie. Opiniujmy książkę a nie gusty czytelnicze.
Roma Ligocka, „Jeden dobry dzień”, Wydawnictwo Literackie, 2019;
Igor Newerly, „Wzgórze Błękitnego Snu”, Wydawnictwo MG, 2020;
Ryszard Kapuściński, „Jeszcze dzień życia”, Wydawnictwo Agora, 2018.

2 komentarzy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.