http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Emigracyjna nuda

Wyróżniony Emigracyjna nuda

Wyemigrował sobie człowiek do wewnątrz, zyskał równowagę, spokój i jako taki błogostan, a tu ni stąd, ni zowąd, całkiem niespodziewanie dla zainteresowanego, pojawiło się kolejne bardzo poważne zagrożenie. W dodatku tak upierdliwe, dokuczliwe i traumatyczne, że prawie fizycznie bolesne… Opanowała mnie wszechobecna i wszechogarniająca nuda!


Będzie zima, będą ferie, będzie dobrze – myślałem naiwnie, próbując przekonać samego siebie. W końcu zimowa pora roku posiada wiele nieodpartych uroków i traktowanie jej jako ósmej plagi egipskiej nie ma większego sensu. Czyż nie lepiej zacząć dostrzegać w niej elementy pozytywne, urok, piękno i najzwyczajniej w świecie zachwycić się nią. No, bo niby dlaczego nie mielibyśmy przykładowo powiedzieć, że zima to najpiękniejsza pora roku, że bajecznie cudowny jest biały świat spowity puchowym szalem i przykryty puszystą śnieżną kołderką, że niech żyje bezchmurne niebo, niech żyje rześkie, mroźne powietrze, niech żyją cudownie kryształowe sople lodu!

Zimą niby jest tylko biało, czysto i chłodno, ale trzeba chyba nie mieć za grosz wrażliwości, by nie zauważyć, że zrobiło się jakoś wznioślej i dostojniej. Wystarczy rzut oka na biały puchowy bezmiar gdzieś poza miastem, by zdać sobie sprawę z potęgi i siły natury, z istnienia odwiecznych praw, efektem których jest zmiana pór roku, aż wreszcie z istnienia niepojętej siły, która stworzyła gwiazdy i planety, nadała im kształt, wprawiła je w ruch i zapoczątkowała niekończący się cykl wiosen, lat, jesieni i zim. Przynajmniej tutaj, u nas, na Ziemi. Nigdy też chyba bardziej, niż zimą, nie uświadamiamy sobie własnej małości, słabości, bezbronności i wręcz nicości.

Zimowa pora to także radosne zabawy dzieci będące wspomnieniem – ukrytego głęboko w najdalszych zakamarkach serca – własnego dzieciństwa, to rzeźwiące i emocjonujące – jak nigdy – spacery, to mrożące krew w żyłach kąpiele ludzi – morsów (w tym moich własnych, rodzonych dzieci), to niepowtarzalna radość ze szklanki ciepłej herbaty, z gorącego kaloryfera i z piwnicy pełnej węgla i drewna na podpałkę, to wreszcie zdrowe i krystalicznie czyste powietrze – bez muszek, much, komarów, pająków i innych trzmieli czy szerszeni. Inna sprawa, że zimowa pani – pociągając za niewidzialne sznurki – bawi się nami, niczym marionetkami. Igra sobie z ludzkim losem, a także z naszym zdrowiem czy życiem. Kompletnie nieprzewidywalna, z jednej strony może nas zasypać i zmrozić, odciąć od świata,  sparaliżować i zdezorganizować nam życie, a z drugiej może – dzięki Bogu i Mateuszowi M. – podarować Dawidowi Kubackiemu Złotego Orła w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni, a co za tym idzie dostarczyć nam niesamowitych wrażeń i radosnych przeżyć.

Zima to także jedyny okres w roku, kiedy tak łatwo o współczucie i zrozumienie, a nawet o pomoc innych ludzi. Jesteśmy sobie nawzajem zdecydowanie życzliwsi. Dozorcy chętnie pożyczają szufle i łopaty, kierowcy wypychają się ze śnieżnych zasp i służą kablami do odpalania akumulatora, nikt nikomu nie odmawia ogrzania się w ciepłym pomieszczeniu. Ba, sroga zima sprawia, że dzieją się rzeczy niesłychane – tu i ówdzie reaktywują się bowiem dawno już u nas nie widziane społeczne komitety. Najczęściej są to komitety do odśnieżania lub porannego uruchamiania aut, ale zawsze. Ludzie ciągle jeszcze – gdy zaistnieje taka konieczność – potrafią brać sprawy we własne ręce. I bardzo dobrze, bo skoro nie można liczyć na wyspecjalizowane służby, to trzeba liczyć na siebie.

Uff!… A teraz pytam się grzecznie, aczkolwiek zdecydowanie, gdzie do jasnej cholery podziała się nasza zima, co stało się z przynależnym nam śniegiem i mrozem, komu przeszkadzało wszystko to, opisane powyżej? Na miłość Boską, tylko niech mi nikt nie wmawia, że kwiaty kwitnące – zarówno na działce, jak i na balkonie – w połowie stycznia, to normalne zjawisko! No, dobra, rozumiem przebiśniegi, ale u mnie z ziemi wychodzą już tulipany i narcyzy, a gazanie, pierwiosnki i stokrotki w ogóle nie przestały kwitnąć.

Ludzie, jakieś zmartwienie poproszę, jakiś kłopocik malutki, zdarzonko przykre jakiekolwiek, które wyprowadzi mnie z tego marazmu zbytniej szczęśliwości.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.