http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Koronę można tylko polerować – inaczej jesteś zdrajcą

Wyróżniony Koronę można tylko polerować – inaczej jesteś zdrajcą

Zrobiło się słodko i gładko na temacie Koronacji. Pisać wolno tylko dobrze albo: wypier...lać. Znowu używam wulgaryzmu, ponownie jednak jak w przypadku poprzednim jakby cytat tym razem podczas rozmowy telefonicznej, i jeszcze, że nie miałem prawa napisać, że Koronacja tegoroczna to wariant ekonomiczny.


Miało być inaczej, znaczy szkoda felietonów na tematy bieżące. Życie uczy, że za dwa tygodnie o Koronacji Królewskiej ludzie zapomną. Więc piszmy tylko, że było cacy... I skoro tak inni piszą, to „jest super, jest super więc o co ci chodzi”...

No ale nie było tylko super
Miało być inaczej – miał być drugi artykuł podsumowujący. W nim o fantastycznej robocie Fantasmagorii, o niesamowicie widowiskowej woltyżerce gnieźnieńskiej ekipy Jastrzębie, które zadziały się, zaistniały — takich zresztą punktów koronacji było więcej i miało być o nich...

Niestety nie tylko – to prawda Koronacji — na tym polega dystans.

A w drugim dniu walki wojów były lepsze. Sporo. Uteatralnienie ich niestety – nie.

Teatr powinny robić teatry, a nie odtwórcy – ci ostatni czasem zapominają, że odtwarzają jedynie. Stąd kiedyś Comes nagrywał narrację, bo woje to woje, albo wojowie. Zawsze się z nim o to kłóciłem, że wiocha, że tak nie można. Bo nie można, a jednak inaczej tym bardziej nie można. Tak pokazuje życie. Ok. Oni zrobili to, czego od nich chciano – nie mam do nich pretensji. Jeśli organizatorzy uważają, że było dobrze, a dzwonią, że dobrze było — to nic mi do tego, zwłaszcza że pewnie płacą ze swoich pieniędzy. Więc nic mi do tego. - Tylko proszę bez zaklęć – „ludziom się podobało”. Ludziom np. podoba się disco polo. I niech mają i nawet dobrze byłoby dać im to, tylko nie nazywajmy tego muzyką, a sztuka tym bardziej.

Do momentu, gdy nie zobaczyłem Teatru Tomaszewskiego, myślałem, że fajną pantomimą jest zabawa w „krzywe zwierciadło”, że Dorota Pankowska czy Kaśka Stefańska z Budulca spod piątki to są aktorki jak Helena Modrzejewska. Jasne, że fajne dziewczyny i podkochiwałem się w nich – to dla nich wygrywałem w kapsle, albo hokejową piłkę łapałem przy karnym zębami. Kto jednak, jak nie organizatorzy imprez kulturalnych ma pokazać, że owszem zabawa na podwórku w kalambury, czy krzywe zwierciadło jest fajna, ale teatr, spektakl, pokaz widowisko – to spektakl, teatr, widowisko.

Zgoda z ludźmi, którzy znali artykuł, a jednak dopytali co i dlaczego. Dodam z „ludźmi prezydenta” - podyskutowaliśmy, a nawet zgodziliśmy się, że z tymi teatrami było tu dziwnie od lat. Spokojnie dziwadła sprzed mappingu mnie nie wzięły rok czy dwa lata temu, lubię dziwnie, ale wolę dziwadło… Teatr wbrew pozorom to umiejętność ścisła. Firdum dirdum jest tak samo kiepskie, jak kiepski. Tu nie ma dyskusji, nie ma się zmiłuj.

Dobra, może Piastowie to byli sami głupole, nieoświeceni i im by się też podobało wszystko, chińskie wyroby z aliekspres albo gorzej z Malborka, świecące strzelnice i baloniki jak cholera średniowieczne. No ale nawet gdyby, a w to nie wierzę, byli prostakami, to minęło już kilkaset lat od ostatniego koronowanego w Gnieźnie – Piasta.

Dobra robota
Sporo dobrej roboty organizatorów – to prawda, zapierniczali pracownicy MOK-u, mocno i gęsto. No tak to już jest, jak się robi w kulturze, a wszystkim się wydaje, że to takie stołkopierdzenie ta kultura i samo się robi.
Dajmy sobie jednak powiedzieć, tu opieram się na rozmowach ze sprzedającymi jadło, rzemiosło i inne średniowiecze – utarg mieli gorszy niż w ubiegłym roku. Zatem nie przesadzajmy panie prezydencie z propagandą o setkach samochodów spoza powiatu. Turyści byli to prawda i dobrze. Jeśli jednak kupcy mają mniej w sakwie to, to jest argument ekonomiczny.

Jedna z moich koleżanek pytała mnie, co kogo obchodzi, że wariant ekonomiczny? No obchodzi. Kurka to jest tak, że, jak nima kasy no to może warto odpuścić? Może zrobić raz na 5 lat, ale z tąpnięciem. Bo miasto czy instytucja, nie drukują pieniędzy, a skądyś je biorą, mas wiec prawo interesować. No wiem niestety to nie realne, bo budżetu się nie da odłożyć - zaoszczędzić. No ale to jest już wariant kompletnie nieekonomiczny. Wiem, regulacje prawne niezawinione przez miasto.

Czegoś zabrakło
Wcale nie było tym, co zabrakło disco polo. Muzycznie zresztą było dobrze. Herosi dali radę, na placu w niedzielę w tym mniejszym składzie zresztą chyba lepiej. Huskarl i Firlej zrobione dobrze. Tu o nic nie chodzi. Słowo koronacja ma swoje znaczenie. Dobrym zwyczajem było odtwarzanie jednak koronacji. Ludzie jada na Koronację do Gniezna. Nadmierny strach przed powtórzeniem sprawił, że mamy praktycznie to samo tylko nagięte pod inny temat przewodni. No tak jak pisanie wniosków pod ogłaszane projekty, by wyciągnąć kasę. Ciekawe, a może owszem, owszem turyści. No właśnie, a gdyby jednak lokalsi, mieszkańcy i jakaś tradycja, na którą Ci turyści by przyjechali. Wydajmy raz dużą kasę na stroje scenografię i wzorem wielu pasji mieszkańcy przygotowują, ktoś inny gra króla co roku, ktoś inny jego świtę… Jakoś misteria tego typu nikomu się nie nudzą i są blisko tradycji teatralnej średniowiecza. To rzecz jasna pomysł wydumany, być może, ale…

No tak. „Jest super, jest super wiec, o co” nam chodzi? Głaskanie po pupach i polerowanie korony przypomina trochę jeden sprośny kawałek Demaze Inc.
Jasne rozpisałem się we wspomnianym artykule o wariancie ekonomicznym – o instytucji, w której pracuje, zatem dziś nie piszę. A w tym artykule podsumowującym też nie miało być.

Czegoś zabrakło, a jak nie wiadomo czego, to wiadomo czego i tyle. Potrzebna to impreza, chyba nawet bardzo. Jednak potrzeba jej chyba zmian.
Mogę się mylić i pewnie jestem jedynym, któremu takie rzeczy chodzą po głowie. Istotne jest jak, to będzie wyglądać za 6 lat.
Więcej w tej kategorii: « Kiełbie we łbie Kołowacizna »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.