http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

List zastępczy. Co się stało w tym mieście (i powiecie) nad Weneją?

Wyróżniony List zastępczy. Co się stało w tym mieście (i powiecie) nad Weneją?

Dziś będzie bardziej społecznie niż kulturalnie. Choć jak nie zdążyliśmy jeszcze zauważyć, ktoś uznał, że sprawy społeczne w powiecie gnieźnieńskim będą teraz kulturalne. W sumie decyzja starostwa ma jakieś uzasadnienie. Zarówno sprawy społeczne, jak i kultury to obszary zajmujące się ludźmi niedostosowanymi lub dysfunkcyjnymi. Po prostu permanentna patologia kultury. Tylko to raczej inne formy niedostosowania są, rzadko się z sobą przenikające.


Ludzie kultury, z zasady, jeśli zaniedbują swoje rodziny, lub nie zarabiają tyle by żyć godnie, to dlatego, że w ich priorytetach znajduje się zaangażowanie w tę marginalną sferę życia, jaką wypełniają dla pacjentów spraw społecznych niepotrzebne rzeczy: koncerty, spektakle, książki, poezja, myślenie i inne zbędności, tak obce w większości zarówno klasie politycznej, jak i jej podopiecznym. Sprawy społeczne to dziedzina, dla tych, którzy nie dbają, dobra, niektórzy nie mogą zadbać – znaczy, nie chcą, nie potrafią lub są chorzy czy starzy i samotni (jedyne logiczne uzasadnienia istnienia tzw. opieki społecznej to te dwa ostatnie przypadki). Moim zdaniem? Tak moim, nie zwykłem wypowiadać się w imieniu ogółu, na ogół — ogół słucha disco polo.

Generalizuję? Halo to jest felieton, a nie materiał informacyjny czy notka prasowa. To jednak nie jest prawie to samo, a jak wiemy, nawet prawie robi różnicę.

Zatem mamy kulturę z tym samym kierownictwem co „wieczni podopieczni”. Nie robię tu wycieczek personalnych. Ten felieton nie jest o tym, że wychowanka w dziedzinie działactwa społecznego najwybitniejszego w powiecie absolwenta szkoły im. Pod Górkę ma nam teraz w powiecie robić kulturę. D.D. zapewne ma spore doświadczenie w pracy z „podopiecznymi”, a to nie jej wina, że ktoś dostał olśnienia. Miałem wrażenie, że nie da się kultury połączyć z czymś bardziej do kultury nieprzystającym jak sport. Myliłem się, zresztą wedle definicji, którą wtłaczał mi profesor Olech Podlewski, sport jest częścią kultury, a 500+ jest częścią polityki. Taka jest cena szerokiej koalicji – „Sojuszowi” też się coś należało. Mieliśmy już jednak dyletanta w sprawie kultury, choć ten, chociaż grał na trąbce. Nie każdy trębacz jednak to Miles Davis, Chuck Mangione albo przynajmniej nasz Krzysiek Romanowski. Na kulturze to się trzeba znać.

W sumie wielkiej straty nie ma, eSTeDe jak co, nadal aresztowane na policji. Wszystko wskazuje, że marzec już się zaczął, a to był warunkowy termin. Oby, bo tego nikomu nie życzę, Centrum Kultury nie było podobnym Never Ending Story jak pomnik szpitala pomnika. Zaznaczmy jednak to co dzieje się z eSTeDe to efekt poprzedniej kadencji. Na razie jednak problemu kultury nie ma, bo nie ma gdzie wystąpić w powiecie.

O doktorze Łukaszu pisał nie będę. Ostatnia kpina z utworzeniem przez „jego nieugiętość”; w mieście niby nowego wydziału z tiuningiem nazwy i nieoczekiwany przerzut, a raczej przemyt managera na dyrektora pozwala sądzić, że nikomu tu na kulturze tak bardzo nie zależy. W sumie już dawno mówiłem, że kultura to margines społeczny. Ostatnie decyzje miejsko-powiatowe jedynie to potwierdzają.

Ktoś tu dostał repla?
Nie ma innego uzasadnienia. Nie mamy Centrum Kultury, za moment nie będzie MOK-u też dla remontu, oby tu nie zawalił nadzór budowlany. Zostaje nam Stary Ratusz, jest w dobrych rękach. Ta opinia nie ma nic wspólnego z sympatią do prowadzących instytucję dziewczyn.

Jak już tyle zostało spieprzone, nie no nie będę pisał apeli. Wiele spraw zostało w Mieście naprawionych – powiedzmy to głośno. Po prostu tak publicznie proszę prezydenta: niech Pan tego (Ratusza) nie spieprzy, bo to na razie obok Trzech Mostów, Traktu Królewskiego najlepszy pomnik, jaki Pan już za życia sobie i miastu wystawił.

I trochę więcej wiary w siebie. Wynik wyborczy – niewątpliwie imponujący nawet mnie antydemokracie to pańskie dzieło. Żaden „Goebbels” nie jest Panu potrzebny (żeby było jasne, nikogo nie chcę obrażać, po prostu takim mianem określa się współczesnych specjalistów od propagandy, a jak wiadomo Goebbels był pierwszym, który współczesną propagandę rozwinął do perfekcji). Jeśli ktokolwiek Panu pomógł w „wyniku” to właśnie Pan sam i jeszcze pewnie prezydent Grobelny, Powałowski, na moje też młody gabinet.

Specjalistów od kreowania wizerunku potrzebują ci, którzy wizerunku nie mają, nie trzeba kreować tego, co jest.

I na koniec, nie kreujmy już więcej kultury, niech po prostu będzie między nami.

Za tydzień chciałbym napisać o pewnym placu, który miał być perełka i dumą – a na razie nadaje się na architektoniczną malinę. Spokojnie nie będzie o starostwie ani o urzędzie.
Więcej w tej kategorii: « Walka z wiatrakami Pomożemy! »

1 komentarz

  • bob budowniczy
    bob budowniczy środa, 06, marzec 2019 17:52 Link do komentarza Raportuj

    Czy Reszko " prowadząc" przez rok " aresztowaną " placówkę otrzymywał i otrzymuje takie samo wynagrodzenie ? Co do współczesnych pr na stanowiskach tzw. dyrektorów ds. promocji, kultury na przede wszystkim wizerunku " wszechmogących " jestem na tak w przypadku gdy będą oni opłacani z własnych środków osób promowanych.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.