Logo
Wydrukuj tę stronę

Gnieźnianie są niereformowalni w sprawie segregacji śmieci? A może, to nie mieszkańcy są winni

Wyróżniony Gnieźnianie są niereformowalni w sprawie segregacji śmieci? A może, to nie mieszkańcy są winni

Dziś krótko, bo temat śmierdzący. Nie będę pisał o smogu, ten, jaki jest, każdy się dusi. Zacznę od mojego podwórka. Sąsiedzi zwłaszcza ci starzy, nie pisze tu o wieku, tylko zasiedzeniu, to normalni, dobrzy ludzie. Po naszym podwórku fruwają wiecznie śmieci, nie jest to jednak raczej niczyją złą wolą. Myślę też, że fakt, iż są tu jeszcze: adwokaci, dwa lokale gastro i hostel, ma pewnie wpływ na ilość wyprodukowanych śmieci, nie wierzę jednak, że wszystkiemu winni „prywaciorze”.


U mnie w domu, selekcja jest. Wkurzam się czasem, bo ten poprzedni system 3 strumienie był lepszy, logiczniejszy. No, ale dobra. Segreguję z zasady, czasem zdarzy się, nie z lenistwa, czy złej woli, że się pogubię.
O to, że ktoś zepsuł, to co już funkcjonowało, pretensji mieć nie mogę do Miasta, to było zarządzenie odgórne. Pamiętam, że nasze władze nawet interweniowały, bo Lulkowo dawało radę w tamtym systemie działać skutecznie.
Do Warszawy nie piszę, bo to jest na wschodzie. Kocham wschód, no ale spróbujcie tam coś załatwić...

To o co mi chodzi?
No właśnie o moje podwórko. Bałagan tu jak jasna cholera, no co najmniej. Koszy ustawionych jest z 50. Zawsze mam jednak wrażenie, że mieszkam na wysypisku śmieci. Nawet myślałem, że jakaś epidemia w MPO, znaczy, to się dziś inaczej nazywa, to przedsiębiorstwo. Wyglądało na to, że po prostu te kubły są pełne, bo nikt ich nie opróżnia. Jednak nie. Przecież przyjeżdżają panowie i to częściej.

Przyznam się, ja sąsiadom do worków na śmieci nie zaglądam. Sam foliówek, kupuje coraz mniej, chleb biorę w papierową tytkę, jak idę do składu. Ślubna mi tyle opowiadała o tych wielorybach, co to potem tę moją foliówkę połykają i im szkodzi, że się pilnuję. Spokojnie też nie rozumiem, za bardzo dlaczego te wieloryby moją reklamówkę miałyby akurat połknąć. Za młodu, a było to dawno, też byłem eko. Zanim jakieś klubu ekologiczne powstały byłem po prostu ekoterrorystą, gęsi na spasioną wątrobę — na pasztecik hodowane w klatkach i karmione na siłę wypuszczaliśmy i takie tam. Federacja Zielonych. To był (kaliski) jedyny polski oddział niemieckich Ryb Pił. Zostawmy.

Co jest więc z tą segregacją śmieci nie tak? Ja fachowcem nie jestem. Widziałem, jak to robi w Niemczech Awista w Düsseldorfie – duża firma. No kurczę nie walają się po podwórkach śmieci. Tylko proszę, nie gadajcie mi głupot, że bo Niemcy, bo ordnung, tu też kiedyś było akuratnie i rychtyg.

Do kogo ten list dzisiejszy chaotyczny jak gnieźnieński wywóz śmieci piszę? No właśnie nie wiem. Kiedy słyszę, że ci wstrętni Gnieźnianie tacy oporni są, że policja municypalna nic tylko sprawdza, czym palimy w piecach (e ja mam gazowe, nie musicie się panowie fatygować), albo co wyrzucamy do śmieci, powiem szczerze, nie wiem, czy to żart jakiś jest? Wiem, są i tacy, którzy po prostu są oporni. Wydaje mi się jednak, że nie tak jak nam próbuje się to sprzedać. Bo przecież nie pisze dziś o dzikich wysypiskach, podrzucaniu śmieci do lasu itp. Pisze o moim, twoim, waszym o naszych – podwórkach zwyczajnych, jak zwyczajni są ich mieszkańcy. Większość z nas: chce, nawet akceptuje te kilka pojemników pod zlewem, choć się już prawie nie mieszczą, sortuje, połowa w tym moja ślubna to nawet myje puszki, tytki i flaszki...

Zatem co jest nie tak, że toniemy w śmieciach nieposortowanych?
Sprawa jest prostsza, niż nam to wmawiają odpowiedzialni, którzy chcą wszystko zrzucić na tych głupich, brudnych Gnieźnian.
Po pierwsze nie jest to problem, tylko Gniezna. Po drugie, jeśli system odbioru śmieci nie działa, nie wystarczy powiedzieć: ej mieszkańcy zamówcie więcej kubłów, bo wy głupi jesteście?. Zapraszam na moje podwórko… Gdzie? Ja się pytam gdzie te dodatkowe kubły wstawić? Zrobiłem sobie, nazwijmy to dziennikarskie mikro śledztwo. Wiem, że nie tylko moi sąsiedzi, że to nie tylko o moim podwórku. Też tak macie?

Firma, spółka od wywozu, jednego dnia wywozi jeden rodzaj kubłów, innego dnia inny. Co mi daje, że kiedy idę wyrzucić zmieszane, to mam kilka pustych np. na papier, czy na bio — kubłów? Przecież ja chcę wyrzucić zmieszane?
No i co robi większość normalnych uczciwych obywateli?
Przecież nie wyrzuca śmieci na podwórko, tylko do kubłów. Chyba że spółka URBIS w swej naiwności liczy, że jak mój sąsiad zejdzie, dajmy na to 22.00 z 2. workami śmieci zmieszanych i jednym woreczkiem bio, no to bio skoro jest miejsce, wyrzuci, a te 2 zmieszane weźmie sobie do domu i postawi koło łóżka, żeby rano nie zapomniał...

Nie! Nie to jest problemem Gnieźnian, nie jest to wyraz naszego brudu, hadziajstwa i wszystkiego, co chce się nam wmówić. Wywóz śmieci jest problemem „wywoziciela”, jeśli ten nie daje rady, to rozwiązanie jest proste. U nas może mniej proste, bo to "wywoziciel" ma Lulkowo. W ramach tego nazwijmy to śledztwa znalazłem wśród szczęśliwych wspólnot bez głosu Miasta takie, które też miały w oficynach wysypiska śmieci, wystarczyła zmiana „wywoziciela” na firmę prywatną i…jest pikobelo, jak mawiał mój stryj.

Segreguję, w domu, bo widzę przed oczyma wyobraźni: te wieloryby mojej żony, przyrodę, Matkę Ziemię, bo papież Franciszek nawołuje do szacunku dla Ziemi, ale błagam, dajcie mi te posegregowane śmieci gdzieś wyrzucić.  Bo mi się odechce. Tak po ludzku, po prostu. Niech choć raz w tygodniu, a jak trzeba dwa razy, wszystkie kubły będą puste, napełnia się równomiernie, nic nie wykipi. Inaczej sorry nie będę wracał z workami do domu. Przestańcie proszę, wmawiać nam, że jesteśmy głupi, brudni tak generalnie, odporni na wiedzę i że uratuje nas tylko Straż Miejska.
Informacjelokalne.pl