Raportuj komentarz

Drogi "Czytelniku" Rozumiem, że piszesz o mnie i nie przeczę, że można i tak, ale jeżeli naprawdę uważasz mnie za nieodpowiedzialnego idiotę, to bardzo mi przykro, Czy uważasz, że lekarz który osobiście pobrał próbkę mięsa do zbadania, mógł tak pokpić sprawę? Otóż ktoś mnie tutaj oskarżył o to, że za bardzo wnikam w szczegóły, ale w tej sytuacji pozwolę sobie go zlekceważyć i wyjaśnić, jak to się stało. Pan doktor pobrał próbkę w piątek po południu i położył ją na lodówce w domu swego brata, a mojego sąsiada. Mięso przeleżało tam całą sobotę (kiedy on mijał mnie samochodem koło naszego domu) ale do badania doszło dopiero w nocy z soboty na niedzielę. Potem on jeszcze upewniał się u kolegi, czy to co widzi jest prawdą, a potem dopiero wszczął alarm. Ktoś kto widzi tutaj moją winę, powinien to dobrze rozważyć. Ja sam winy nie czuję, bo mięso do badania dałem, a lekarz, to nie kolega do bąka. Ja też podejmując się czegoś, biorę za to pełną odpowiedzialność. Pozdrawiam Pana.
Szczepan Kropaczewski