Felietony

Felietony (286)

„Rozmowa d... z wiechciem”

Cudzysłów użyty w tytule jasno sugeruje, że zamknięty w nim slogan nie jest wytworem mojej wyobraźni, tylko zapożyczeniem. Śpieszę więc wyjaśnić, że jest to popularne porzekadło ludowe, które oznacza, że  „jeden o Krupie, a drugi o d…”. Oba zaś rubaszne przysłowia sugerują, że  żaden  z uczestników sporu, nie przyjmuje przytaczanych argumentów interlokutora. Z kontekstu zaś jasno wynika, że tytuł nie jest skierowany do Czytelników IL.pl dlatego, że oni na temat będący przedmiotem moich rozważań milczą, czyli mają rozważany problem w głębokim poważaniu.

Grypka w ferie...

Ferie w środku zimy to naprawdę wspaniała rzecz. Budzę się rano, spoglądam na zegarek, jest 5.45, już skacze mi ciśnienie, już chcę zakląć szpetnie w myślach i zestresować się nieco, gdy nagle przeżywam prawdziwie radosne olśnienie, a po chwili euforię. Przecież nie muszę wstawać, nie muszę opuszczać ciepłego łóżeczka, nie muszę jechać do pracy, są ferie! Zasypiam. Po około 10 – 15 minutach budzę się przerażony, zaspałem, nie słyszałem budzika! Ułamek sekundy jednak wystarcza mi, by już po raz drugi tego ranka uświadomić sobie, że nie muszę zrywać się z pościeli, ponieważ mam wolne. Uspokojony zapadam w kolejną drzemkę, by po 10 – 15 minutach zerwać się z przerażeniem... itd. itp. Poranną nerwówkę oraz towarzyszący jej niedłącznie błogi spokój przeżywam każdego feryjnego poranka co najmniej 5 – 6 razy.

Etykiety

„Przywracamy Pamięć”

Człowiek jest jedyną istotą na Ziemi, która posiada świadomość swego losu i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że pewnego dnia przestanie istnieć jako samodzielnie funkcjonujący byt. Pytanie tylko, czy taki biologiczny aspekt istnienia, faktycznie kończy  wszystko? Czy też nie. Pytanie takie zadawali sobie wszyscy ludzie, i to od zawsze. Jedną z odpowiedzi na ten intrygujący nas dylemat daje religia, która przenosi naszą przyszłość w zaświaty. My odłóżmy jednak metafizykę  i pozostańmy tu, gdzie realnie żyjemy i zróbmy wszystko, aby dewiza o treści „Kresem życia nie jest śmierć, jest nim zapomnienie”, znalazła swoje potwierdzenie w praktyce, bo tylko ono zapewni nam nieśmiertelność na wieki.

Biegam sobie...

Biegam sobie od niedawna. Kariery – zwłaszcza błyskotliwej – już pewnie nie zrobię, niemniej jednak to moje truchtanie bezapelacyjnie sprawia mi wielką przyjemność. Największą oczywiście po biegu czy treningu, mniejszą w jego trakcie (i to najwcześniej po 2 – 2,5 km), najgorzej natomiast jest przed samym startem. Nie przymierzając wygląda na to, że cięższą walkę muszę stoczyć sam ze sobą – by zwlec się z mięciutkiego tapczanu lub wygodnego fotela – niż z rywalami na trasie. Bez posądzeń o eufemizm proszę, ale coś w tym jest, że najgroźniejszym rywalem każdego wyczynowca (nawet takiego amatora jak ja) jest własna słabość.

Etykiety

Dialog polsko-żydowski czyli rozmowy z wariatem

Tytuł jasno sugeruje, że chodzi o dysputę dwóch różnych narodów, zapewniam jednak, że tak wcale nie jest, bo przynajmniej ja narodem się nie czuję, a w ogóle, to trzeba zacząć od tego co to znaczy, że jest się członkiem tej lub innej nacji. Pierwszym paradygmatem określającym naszą narodowość jest to, kim byli nasi rodzice, ale to tylko pozór i epizod bo tak naprawdę, to każdy wybiera sobie to kim się czuje, kiedy dorośnie, chociaż, to jeszcze nie koniec, bo to jak jesteś postrzegany, wcale nie zależy wyłącznie od ciebie…

Targowisko Piłsudskiego

Miasta – jak ludzie – rodzą się, rosną, dojrzewają, pięknieją, a nawet umierają. Ponieważ ich żywot trwa jednak znacznie dłużej niż życie człowieka, rzadko kiedy mamy okazję doświadczyć osobiście owego niesamowitego i strasznego zarazem zjawiska, jakim jest śmierć miasta. Wydaje się, że ostatnim człowiekiem, a właściwie „nadczłowiekiem”, który w tej części świata próbował wymazywać poszczególne miasta z map, był niejaki Adolf Hitler, ten sam – w co już naprawdę trudno uwierzyć, zważywszy choćby na to, co uczynił Warszawie i wielu innym polskim ośrodkom miejskim – do którego wznoszą po lasach modły polscy neofaszyści.

Etykiety

Cała Polska z was się śmieje, zwyrodnialcy i złodzieje!

Po ostatnim szumie związanym z łowiectwem, taka parafraza wystąpienia dwóch klasyków głośnego hasła, jest w pełni adekwatna do „obowiązującej” opinii o polskich myśliwych. Swoją drogą, bardzo mnie dziwi publiczne potępianie łowiectwa, przez „naczelnika Państwa” dlatego, że ktoś taki oprócz swoich prywatnych poglądów – do których każdy ma prawo, powinien też obowiązkowo uwzględniać podczas swoich wypowiedzi to, co wynika z oficjalnego stanowiska  ludzi odpowiedzialnych za ten dział gospodarki kraju, którym on de facto kieruje.

Głupi Lech

Ja wiem, że nie wypada tak mówić o własnym (i nas wszystkich) protoplaście i z góry serdecznie zainteresowanych przepraszam, ale kiedy tylko o tym pomyślę, tracę panowanie nad sobą i najzwyczajniej w świecie zalewa mnie krew, a na usta cisną się zdecydowanie gorsze i zdecydowanie bardziej dobitne wyrazy, niż tylko ów tytułowy „głupi”.

Etykiety

„Daremne żale, próżny trud…”

Jak to się dzieje, że kolejny papież przeprasza za czyny swoich podwładnych i płacze z powodu tego, do czego dochodzi w kierowanym przez niego Kościele, który niektórzy nazywają świętym? Na tak postawione pytanie odpowiedź jest bardzo prosta, ale można też poświęcić jej parę  słów dlatego, że felieton nie może składać się z samej tylko tezy…

3 batalie na 2 frontach

Jeszcze 3 tygodnie temu, składając sobie życzenia noworoczne, zastanawialiśmy się wszyscy, co też przyniesie nam nowy – 2018 – rok. Wiemy oczywiście doskonale, że oczekiwania to jedno, a rzeczywistość drugie. Mamy świadomość, że różni ludzie przywiązują wagę do różnych rzeczy, zdarzeń, zjawisk, osób… itp. Rozumiemy, że różne  zainteresowania rodzą różne preferencje. Jedno wszakże nie ulega najmniejszej wątpliwości, a mianowicie to, że w bieżącym roku czekają nas 3 wielkie batalie, na dwóch – na szczęście w przenośni – frontach.

Etykiety
Subskrybuj to źródło RSS