http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

MOKtoberfest w deszczu

Wyróżniony MOKtoberfest w deszczu

Biesiada przy piwie, potyczkach gwarowych i prezentacjach sekcji Miejskiego Ośrodka Kultury w Gnieźnie uświetniły kolejną imprezę pod hasłem MOKtoberfest, która tym razem przebiegała przy akompaniamencie kropli deszczu uderzających o liczne parasole zgromadzonej na jednej z ulic centrum Pierwszej Stolicy Polski publiczności.


W sobotnie popołudnie na ulicy Łubieńskiego w myśl kilkuletniej już tradycji rozpoczął się MOKtoberfest, czyli impreza muzyczno-piknikowa, która stanowi plenerowe wydanie inauguracji nowego sezonu kulturalnego w Gnieźnie. – To jest takie drugie rozpoczęcie sezonu kulturalnego, na które przygotowaliśmy też takie nasze „świeżynki”, tj. kilka sekcji i to wszystko, co się dopiero zaczyna, ale jest także to, co pokazujemy w sensie pewnej ciągłości, czyli sekcje trwałe, które już mają pewne osiągnięcia i którymi możemy się pochwalić – mówi Dariusz Pilak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Gnieźnie.

- Konsekwentnie realizujemy te cele i nasze zadania, bo mamy dzisiaj pokazy dla najmłodszych i prezentacje wycinków innych naszych sekcji, mamy także gwarę, która stała się już takim elementem nieodłącznym MOKtoberfestu, a na koniec występuje gwiazda wieczoru, zespół Fokus i to jest to, na co czekają gnieźnianie, bo wiele osób dopytuje o to disco-polo, a więc mamy to disco-polo w MOK-u w ramach rodzinnej biesiady i tylko możemy się cieszyć, że nasi mieszkańcy, mimo nie najlepszej pogody, jednak dopisali i są tutaj z nami – dodaje D. Pilak.

Na scenie pojawili się karatecy, tancerze, zespoły wokalne, które tworzą zarówno najmłodsi, jak również seniorzy, a na Zielonym Zapleczu przygotowane zostały stanowiska do gier i zabaw, m. in. szachy i bańki mydlane oaz szczudlarz. Dużym zainteresowaniem tradycyjnie cieszyły się wspomniane potyczki gwarowe, których dostarczyli Szczun z Karei, w którego wcielił się Jarosław Mikołajczyk oraz para aktorska Andrzej Malicki i Justyna Polkowska z Teatru Fredry w Gnieźnie, którzy przypomnieli stare poznańskie słownictwo, które dziś jest używane już raczej sporadycznie.

- My tak trochę żartobliwie powołaliśmy do życia w ramach programu MOKtoberfest taką szkołę nazwaną imieniem Stanisława Ryczki, w której według nowego programu zreformowanego systemu edukacji w Polsce będziemy się uczyć gwary. To jest żart oczywiście, ale chętnie byśmy chcieli, by on się zamienił w taki realny fakt i ja nie mówię tu o całej lekcji, ale pewien element w ramach nauczania języka polskiego czy nauki kultury mógłby znaleźć miejsce, żeby mówić o naszej tradycji i o tym języku naszej tradycji. Kto wie, może takie akcje spowodują, że nasza gwara będzie kiedyś pogłębiana – uważa Andrzej Malicki.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.