Rozmowy kontrolowane?
Nasi radni są miłośnikami wypowiadania kwestii „na stronie”, gdzieś obok głównej akcji, teatralnym szeptem, mimochodem. Starają się przy tym o celne uwagi i cięte riposty. Niektórzy lubią też podczas takiej spontanicznej wymiany zdań zerkać w kierunku dziennikarzy, żeby kontrolować ich reakcje. Podobnie było na wczorajszym posiedzeniu Komisji Rewizyjnej naszej, miejskiej Rady, które dotyczyło prawie wyłącznie kontrolowania...
Jedna pani drugiej pani...
Kobietki lubią sobie poplotkować, wymienić się informacjami, pewnymi i niepewnymi („A słyszałaś, moja droga?!... No, popatrz, popatrz...”), omówić co, gdzie i za ile można kupić („Taka letnia promocja z rabatem i bonusem trzecia para rajstop gratis...”), czy co, jak, szybko i tanio ugotować („Wrzucasz na wrzątek i gotowe! Prawie...”). Najprawdopodobniej wśród kobiet zajmujących się na co dzień polityką na topie są też inne, ciekawsze być może tematy. Nie wiemy dokładnie, ale kto wie, czy nie plotkują tak po babsku o koalicjach, arytmetyce głosowań i na przykład deficycie budżetowym. Mniejsza zresztą o temat plotek. Jedno zawsze pozostaje niezmienne, czyli kompletne niezrozumienie sprawy przez mężczyzn. Oni zawsze zachowują się nieadekwatnie do powagi sytuacji. Sami zobaczcie...
Czesław wzięty siłą?
Politycy wiedzą, że muszą się uśmiechać, jak najczęściej, jak najszerzej, do jak największej liczby wyborców. Ludzie lubią uśmiechniętych polityków. Wydaje im się, że uśmiechnięci są wyluzowani, otwarci, szczerzy, bezpośredni, mają czyste sumienia, znają odpowiedzi na wszystkie pytania, nie boją się problemów, pomogą każdemu, albo chociaż pocieszą każdego. Tak się ludziom wydaje. Politycy wiedzą, co się ludziom wydaje, więc wychodząc naprzeciw temu społecznemu zapotrzebowaniu na uśmiech, szczerzą się, gdzie popadnie, bez względu na okoliczności. Ale o czym wtedy myślą, to już inna sprawa. Czasem trudno zgadnąć...