http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Inne spojrzenie na Chrzest Polski

Wyróżniony Inne spojrzenie na Chrzest Polski

Mieszko I, który przyjął Chrzest Polski w 966 roku był zdaniem wielu sprytnym politykiem. Jak tłumaczą podjętą przez niego decyzję o przejściu z pogaństwa na chrześcijaństwo? Odpowiedzi na to pytanie starali się udzielić dziś naukowcy mający różne spojrzenie na ten sam temat.


Dzisiaj w Miejskim Ośrodku Kultury odbyła się dyskusja zainicjowana przez Krytykę Polityczną na temat Chrztu Polski. W zamiarze organizatorów panelu było udzielenie odpowiedzi na kilka pytań: Czy tworzy nas historia, czy my ją tworzymy? Na ile opowieści związane z tym wydarzeniem są prawdziwe, a na ile stworzyły je późniejsze pokolenia? Czy można opowiedzieć tę historię z innych perspektyw i co się wtedy stanie? Co sprawia, że po 1050 latach świętujemy akurat tę rocznicę jako początek naszego państwa? I co forma obchodzenia tej rocznicy mówi nam o teraźniejszości?

- Tak naprawdę chcemy sprawdzić, czy to wydarzenie ma swoje polityczne oblicze. Sądzimy, że Mieszko I widział zalety polityczne tej decyzji. Pytamy, czy chrzest jest tylko takim jednorazowym wydarzeniem, czy on ma jakąś wspólną narrację dla dalszych losów Polski. Spodziewamy się na pewno merytorycznej dyskusji i konfrontacji pewnych takich utartych pojęć, czy posługujemy się jakimiś utartymi kalkami i poglądami. Chcemy je zweryfikować i zastanowić się nad tym, na ile są one prawdziwe – wyjaśnia Paweł Bartkowiak z Krytyki Politycznej, który stawia tezę, że Mieszko I przyjął chrzest z powodu własnych aspiracji politycznych i poczucia bezpieczeństwa. - Postaramy się sprawdzić, czy Mieszko I jest sprytnym politykiem, który wykorzystuje religię do swoich celów i czy ta religia miała jakieś osadzenie – zaznacza.

Chrzest Polski czy Chrzest Mieszka I?
Jeden z pierwszych zabierających głos stwierdza, że tak naprawdę można do tego zagadnienia podejść w kontekście naukowym. - Czy mamy tu do czynienia z Chrztem Polski czy może tylko z chrztem Mieszka I? Czy ta data wyznacza nam początek państwowości Polski, czy może z jakimś z elementów pewnego procesu? – pyta dr Michał Bogacki, dyrektor Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie i zaznacza, że trudno jest na te pytania jednoznacznie i arbitralnie odpowiedzieć. - Badacze spierają się od dziesiątek lat i będą spierać się przez kolejne lata. Cóż można powiedzieć o zdarzeniu, na temat którego mamy zaledwie kilka zdań tak naprawdę. Z punktu widzenia Muzeum Początków Państwa Polskiego jest to wydarzenie na pewno bardzo istotne i na pewno możemy je traktować jako wydarzenie przełomowe. Było to na pewno wejście w inny obszar kulturowy – dodaje M. Bogacki. Czy można to wydarzenie traktować jako początek naszej państwowości? - Każdy naród ma swój mit założycielski, od tego mitycznego powstania Rzymu wymieniając, który trwa i trwa. Może kiedyś uda nam się odkryć niezbite dowody na istnienie poprzedników Mieszka, a to by wtedy ten mit założycielski troszeczkę przesunęło w czasie – uważa dyrektor MPPP w Gnieźnie i podkreśla, że był to przede wszystkim początek opcji chrystianizacyjnej. - Ten proces trwał przez kilka stuleci, mniej więcej do pierwszej połowy XII wieku. Ta chrystianizacja w Polsce postępowała w bardzo różnym stopniu, raz wolniej, raz szybciej, raz napotykała na większe opory, a innym razem na mniejsze – podsumowuje.

Względy religijne były najmniej decydujące?
Zdaniem kolejnego naukowca, który zgodził się wziąć udział w dyskusji względy polityczne, militarne, kulturowe, a dopiero na samym końcu religijne miały wpływ na decyzję przyjęcia chrztu przez Mieszka I w 966 roku. - Pewne wydaje się być dzisiaj to, że nie jest wiadome, gdzie ten chrzest się tak naprawdę odbył. Kiedy patrzymy natomiast na historię, to w gruncie rzeczy na początku to jest po prostu decyzja władcy, ewentualnie otaczającej go świty i dworzan. Przez dobre 200-300 lat zdecydowana większość ludności zamieszkującej obszary Polski jest nadal pogańska – przypomina prof. Przemysław Czapliński, literaturoznawca z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu im Adama Mickiewicza w Poznaniu. - Z cała pewnością to była decyzja polityczna, która włączyła Polskę w krąg oddziaływania chrześcijańskiej kultury centralnej Europy środkowej. Jest w tym pewien pragmatyzm, bo to chroni Polskę przed najazdami z zewnątrz i ewentualnością krucjaty. To także daje jej rozmaite sojusze militarne i możliwość nawiązania kontaktów z jednymi, przeciwstawienia się innym. Takim niebezpieczeństwem dla ówczesnej koncepcji politycznej Mieszka I byli Słowianie Połabscy, tzw. związek lutycki. To była federacja plemion słowackich, z którymi Mieszko dwukrotnie przegrał – opowiada prof. Czapliński.

Mieszko I jak Konstantyn Wielki?
Ostatni głos należy do zwolennika teorii, która przyznaje racje przychylne religijnym powodom  przyjęcia chrztu w 966 roku. - Literatury na ten temat jest całe mnóstwo i sami mediewiści nie są zgodni, a niektóre z ich twierdzeń się wzajemnie wykluczają. Zwrócę jednak uwagę na to, że to jest taka kalka, jeśli mówi się o Konstantynie Wielkim – zauważa dr Zygmunt Kalinowski, zastępca dyrektora Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. - Jeżeli się przeczyta cała historiografię włoską, to praktycznie rzecz biorąc nie znajdzie się ani jednego tekstu krytycznego, w którym ktokolwiek kontestowałby autentyczność konwersji Konstantyna. Gdy patrzeć na wszystko to, co działo się przed bitwą na Moście Mulwijskim i na cały późniejszy okres panowania Konstantyna, to widać wyraźnie, że ta religia jest elementem absolutnie traktowanym jako narzędzie, dlatego, że to są inne czasy po pierwsze i to jest inny model religijności po drugie – wskazuje naukowiec, który ponownie odnosi się do źródeł historycznych. - Coraz więcej wychodzi publikacji, które pokazują, jak naprawdę chrześcijaństwo wpłynęło na rozwój cywilizacyjny tego IV i V wieku, jest cała masa bardzo dobrych zjawisk – dodaje.

Ostatnio zmienianypiątek, 25 marzec 2016 22:12

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.